Jak chronić swój scenariusz
Twoje prawa masz od chwili napisania — nie musisz nic rejestrować. Problem leży gdzie indziej: w dowodzeniu, kto był pierwszy.
Dobra wiadomość na start
W Polsce prawo autorskie do scenariusza powstaje z chwilą, gdy go napiszesz. Automatycznie. Nie trzeba się nigdzie rejestrować, nic opłacać, nikogo zgłaszać. Od momentu, w którym tekst istnieje, jest Twój.
Dlatego większość „usług zastrzegania scenariuszy” sprzedaje Ci coś, co już masz za darmo. Prawdziwy problem jest inny — i zaczyna się dopiero w sporze.
Sedno
Nie chodzi o to, żeby mieć prawa. Masz je. Chodzi o to, żeby móc udowodnić, że miałeś ten tekst pierwszy — komuś, kto twierdzi inaczej, przed kimś, kto Was obu nie zna.
Czego prawo NIE chroni
To najboleśniejsza rzecz w tym artykule, więc bez owijania: pomysł nie podlega ochronie. Chroniony jest utwór — konkretny sposób, w jaki go opowiedziałeś.
„Film o polskim policjancie, który odkrywa, że jego ojciec był zabójcą” — tego nie zastrzeżesz. Ktoś może wyjść ze spotkania z Tobą i nakręcić własną wersję tej historii, legalnie. Ale jeśli powtórzy Twoje sceny, Twoje dialogi, Twoją strukturę i Twoje rozwiązanie — to już naruszenie.
Brzmi niesprawiedliwie, ale ma sens: gdyby dało się zawłaszczyć koncept, ktoś w 1922 roku zastrzegłby „historię o zakazanej miłości” i kino by się skończyło. Wartość jest w wykonaniu — i tylko wykonanie da się chronić.
Co robi za Ciebie 1draft
Cztery warstwy. Przy każdej piszemy też, czego nie potrafi — bo zabezpieczenie, w które wierzysz na wyrost, jest gorsze niż jego brak.
Znak wodny z danymi czytającego
Każdy PDF otwierany na 1draft jest znaczony po stronie serwera — na każdej stronie. Nie da się pobrać „czystej” wersji.
- Przedstawiciel branży widzi swoje imię i nazwisko, nazwę firmy i NIP — dane zweryfikowane przy zakładaniu konta.
- Inny autor widzi swój pseudonim i pełny adres IP.
- Ty, na swoim tekście, widzisz tylko dyskretne „podgląd własnego tekstu”.
Czego nie robi: Znak wodny nie powstrzyma nikogo przed przepisaniem tekstu ręcznie. Ma inne zadanie: sprawić, że wyciek prowadzi do konkretnej osoby — i że ta osoba o tym wie, zanim otworzy plik.
Zgoda przed otwarciem
Zanim ktokolwiek zobaczy Twój tekst, dostaje okno z listą danych, które zostaną wypalone w pliku. Musi kliknąć.
- Bez tej zgody plik się nie otworzy — to nie jest formalność do ominięcia.
- Moment akceptacji jest zapisywany razem z tym, kto i kiedy otwierał.
Czego nie robi: To zabezpieczenie działa głównie w głowie czytającego — i o to chodzi. Ktoś, kto wie, że jego NIP jest na każdej stronie, myśli dwa razy, zanim prześle plik dalej.
Ty decydujesz, ile widać
Domyślnie nikt nie dostaje całości. Pełen tekst wymaga Twojej zgody — i możesz ją cofnąć.
- Zalogowany użytkownik i branża bez Twojej zgody widzą pierwszych 10 stron — ze znakiem wodnym.
- Pełen tekst dostaje tylko ten, komu go udostępnisz albo czyją prośbę zaakceptujesz.
- Cofnięcie dostępu działa od razu — przy kolejnej próbie zobaczy znowu 10 stron.
Czego nie robi: Cofnięcie nie usuwa pliku, który ktoś zdążył pobrać wcześniej. Odbiera dostęp na przyszłość — dlatego znak wodny i tak zostaje Twoim zabezpieczeniem wstecz.
Znacznik czasu w blockchainie
Jednym kliknięciem zapisujesz w sieci Bitcoin niepodważalny dowód, że tekst istniał danego dnia w tej formie. Za darmo.
- Do sieci trafia wyłącznie 64-znakowy odcisk palca pliku — treść nigdy nie opuszcza naszego serwera.
- Daty nie cofnie nikt: ani my, ani producent, ani sąd.
- Dowód działa bez nas — także wtedy, gdyby 1draft.pl przestał istnieć.
Czego nie robi: Dowodzi, że plik istniał w danym momencie — nie tego, kto go napisał. Prawdziwa siła pojawia się przy serii: ostemplowanych sześć wersji z ośmiu miesięcy pokazuje historię powstawania, której złodziej z jednym plikiem nie odtworzy.
Znacznik czasu włączysz w swoim portfolio — przy każdym projekcie z wgranym plikiem jest przycisk „Zabezpiecz tekst”. Certyfikat i plik dowodowy przychodzą mailem.
Cztery mity, które krążą po grupach
Każdy z nich usłyszysz na warsztatach albo w komentarzach. Każdy jest nieprawdziwy.
Wyślij scenariusz sam do siebie listem poleconym i nie otwieraj koperty.
Tzw. „copyright ubogich”. Koperta nie dowodzi, kto jest autorem, a zaklejenie i nadanie da się sfingować. W polskim sądzie to marna poszlaka, a nie dowód. Prawo autorskie i tak masz od chwili napisania — bez żadnej koperty.
Wpisz © i rok na stronie tytułowej, to Cię ochroni.
Nic nie zmienia. W Polsce ochrona powstaje automatycznie, a © jest reliktem prawa amerykańskiego sprzed 1989 r. Nie zaszkodzi, ale nie daje ani grama ochrony ponad tę, którą już masz.
Zastrzegę pomysł, żeby nikt mi go nie ukradł.
Pomysłu nie da się zastrzec — ani u nas, ani nigdzie. Prawo chroni sposób opowiedzenia, nie sam koncept. To nie luka w przepisach, tylko ich fundament: gdyby dało się zawłaszczyć „film o zdradzie”, kino by nie istniało.
Nie wyślę scenariusza nikomu, to najbezpieczniejsze.
Najbezpieczniejszy scenariusz to ten, którego nikt nie przeczyta — i nikt nie kupi. Ryzyko kradzieży jest realne, ale dużo mniejsze niż ryzyko, że tekst przeleży w szufladzie. Chodzi o to, żeby wysyłać mądrze, a nie żeby nie wysyłać.
Co robić w praktyce
Ostempluj każdą ważną wersję
Nie tylko finalną. Pierwszy szkic, wersję po przełomie, wersję wysyłkową. To seria buduje argument, nie pojedyncza data.
Wysyłaj przez portal, nie mailem
Załącznik w mailu jest anonimowy i wędruje dalej bez śladu. Plik otwarty na 1draft ma na każdej stronie nazwisko i NIP osoby, która go czyta.
Zacznij od 10 stron
Producent, który nie przeczyta pierwszych dziesięciu, nie przeczyta i stu. Pełen tekst dawaj temu, kto o niego poprosi — wtedy wiesz, komu i kiedy.
Notuj rozmowy
Krótki mail po spotkaniu („podsumowując, rozmawialiśmy o…”) kosztuje minutę, a tworzy datowany ślad u niezależnej strony. W sporach o pomysł to bywa jedyny dowód, jaki istnieje.
Nie panikuj przy podobieństwach
Dwa filmy o tym samym powstają cały czas i zwykle to zbieg okoliczności, nie kradzież. Podobny pomysł to nie naruszenie. Podobne sceny, dialogi i struktura — to już rozmowa z prawnikiem.
To nie jest porada prawna. Jesteśmy fundacją scenarzystów, nie kancelarią. Opisujemy ogólne zasady i własne narzędzia. Jeśli podejrzewasz, że ktoś naruszył Twoje prawa — idź do prawnika od własności intelektualnej. Im wcześniej, tym lepiej.
Zabezpiecz pierwszy tekst
Znacznik czasu jest darmowy i bez limitu. Zajmuje jedno kliknięcie, a do sieci trafia wyłącznie odcisk palca — nie Twój tekst.
Przejdź do portfolio