
Diagnoza przed przeróbką to rozpoznanie, co naprawdę szwankuje, zanim cokolwiek poprawisz. To najważniejsza, najczęściej pomijana umiejętność rewizji: scenariusz „zgrzyta”, scena się wlecze, wraca uwaga — a pokusą jest naprawić objaw, gdy problem leży gdzie indziej (scena nuży, bo bohater nie ma w niej celu albo nie postawiono wcześniej stawki). Miejsce, które boli, rzadko jest tym, które jest zepsute. Pułapka jest podwójna. Z jednej strony leczenie objawu: cyzelujesz kwestie płaskiej sceny, choć brak w niej konfliktu; łatasz finał, choć niewiara narodziła się w akcie pierwszym — szlifujesz objaw, a rzecz wciąż zgrzyta. Z drugiej wielka diagnoza: każda uwaga to pretekst, by przebudować fundament, więc drzesz działający szkic, choć jednej scenie zabrakło celu — a „pisanie od zera” bywa diagnozą, częściej paniką. Sekret: diagnozuj, nim zaczniesz ciąć — oddziel objaw (gdzie boli) od przyczyny (co zepsute), nazwij problem jednym zdaniem i dobierz skalę naprawy do skali przyczyny.
Wizualną intuicję daje Chora na puchlinę Gerrita Dou (1663) — lekarz unosi pod światło fiolkę z moczem osłabłej pacjentki, by wyczytać z niej ukrytą przyczynę choroby, nie poprzestając na tym, co widać. Nie leczy tego, co boli, lecz to, co chore — i tym jest diagnoza. To jest sedno: zanim sięgniesz po lek, wiedz, na co choruje twój pacjent.
Kanon. W rzemiośle krąży zasada „notatki za notatką”: gdy ktoś mówi, że coś nie gra, zwykle ma rację; gdy radzi, jak naprawić — zwykle się myli. Stąd script doctor — wołany nie po to, by przepisać, lecz by rozpoznać, co nie działa. To nie wybór poziomu redakcji ani zimne czytanie — to krok wcześniej: rozpoznanie choroby. Polski kanon: tradycja kierownika literackiego w teatrze i Zespołach Filmowych, którego zadaniem było wypatrzyć, co w tekście szwankuje, zanim ruszą zdjęcia.
Pięć reguł. Pierwsza: objaw to nie przyczyna — miejsce, które boli, rzadko jest zepsute; zimne czytanie pokazuje objaw, ty szukasz źródła (zobacz osobny artykuł o czytaniu na zimno). Druga: nazwij problem jednym zdaniem — nim dotkniesz strony, wypowiedz, co szwankuje; bez nazwy łatasz na oślep (zobacz osobny artykuł o przebiegu pod kątem spójności). Trzecia: ustal poziom — czy to usterka zdania, sceny, czy fundamentu; to decyduje, gdzie operować (zobacz osobny artykuł o poziomach redakcji). Czwarta: czytaj notatkę za notatką — czytelnik trafnie czuje ból, lecz jego recepta bywa błędna; znajdź przyczynę, której nie nazwał (zobacz osobny artykuł o przyjmowaniu uwag). Piąta: dobierz skalę naprawy do skali przyczyny — pisanie od zera bywa diagnozą, częściej paniką; nie operuj zdrowego (zobacz osobny artykuł o pisaniu od nowa).
Pytanie warsztatowe: wróć do lekarza, który nie leczy objawu, lecz bada, by wykryć chorobę, i zapytaj o przeróbkę: czy wiesz, co naprawdę jest zepsute — a nie tylko gdzie boli? Umiesz nazwać przyczynę jednym zdaniem i wskazać jej poziom? Najpierw diagnoza, potem nóż.