Przejdź do treści
Techniki narracyjne

Techniki narracyjne

Fałszywy trop: czerwony śledź, który nie powinien śmierdzieć

2 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Wędzony śledź (kipper) — dosłowny czerwony śledź, od którego wzięła się metafora red herring
Wędzony śledź (kipper) — dosłowny red herring, od którego wzięła się metafora fałszywego tropu. Fot. Gaius Cornelius, Wikimedia Commons. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain

*Najsmutniejszy moment w czytaniu kryminału to nie finał, w którym poznajemy mordercę. Najsmutniejszy moment to chwila, w której wiemy, że autor nas nie oszukał — tylko nie zagrał uczciwie.*

Termin „red herring” wymyślił prawdopodobnie brytyjski dziennikarz William Cobbett w 1807 roku, opisując sytuację, w której rozpalony ślad zwierzęcia można było zgubić, kładąc na nim wędzonego śledzia o ostrym zapachu. Etymologiczna prawdziwość tej historii jest sama w sobie fałszywym tropem — badacze do dziś spierają się, czy ktokolwiek faktycznie używał śledzia do trenowania psów. Ale metafora się przyjęła i dziś oznacza w warsztacie scenarzysty i pisarza dokładnie to: fałszywy trop, który odciąga uwagę odbiorcy od prawdziwego rozwiązania.

Mistrzynią fałszywego tropu była Agatha Christie. W Morderstwie w Orient Expressie każda postać w wagonie pasażerskim wydaje się przez chwilę najbardziej prawdopodobnym sprawcą — gospodyni, hrabina, służąca, lekarz. Christie buduje wokół każdej z nich osobne mikro-podejrzenie, po czym ostateczne wyjaśnienie obraca tę logikę o 180 stopni. W I nie było już nikogo dziesięć postaci ginie kolejno, a Christie podsuwa nam kolejnych podejrzanych — każdy z nich okazuje się być następną ofiarą.

Hitchcock w Psycho zrobił największy fałszywy trop w historii kina, czyniąc Marion Crane pozorną protagonistką filmu i zabijając ją w 47. minucie. Widz dotąd identyfikował się z jej historią, jej ucieczką z gotówką, jej dylematem moralnym — i nagle musi przeorientować całą emocjonalną mapę filmu.

We współczesnym kanonie najczystsze przykłady to Zaginiona dziewczyna Davida Finchera (cały pierwszy akt jest gigantycznym fałszywym tropem co do tego, kto jest ofiarą), Szósty zmysł M. Night Shyamalana (fałszywy trop dotyczący tożsamości Malcolma, który zmienia każdą wcześniejszą scenę po finałowym objawieniu) oraz Na noże Riana Johnsona, gdzie reżyser celowo ujawnia „rozwiązanie” w pierwszej godzinie filmu — żeby okazało się ono samo w sobie fałszywym tropem.

Najtrudniejsza zasada gatunku to uczciwość. Fałszywy trop jest legalny tylko wtedy, gdy autor pokazuje czytelnikowi wszystkie dowody na alternatywne wyjaśnienie — a prawdziwe rozwiązanie też ma swoje dowody w tekście, tylko mniej eksponowane. Reguła ósma Knoxa dla autorów kryminałów brzmi: „Detektyw nie może mieć żadnych myśli, których nie podzieli natychmiast z czytelnikiem.” Tłumaczenie: autor może ukrywać wnioski, ale nie może ukrywać faktów.

Współczesny problem to widz zawodowy. W epoce Reddita i YouTube'owych analiz każdy zwrot akcji ma swoją teorię ujawnioną przed premierą. Fałszywy trop musi być więc gęstszy — autor podsuwa kilka równolegle, żeby choć jeden zadziałał na nieuważnego widza, a ten uważny żeby czuł, że „rozkminił” coś trudnego.

Pytanie warsztatowe: czy w twoim ostatnim szkicu fałszywy trop był jeden i mocny, czy raczej były trzy słabe? Jeden mocny zawsze wygrywa.