Przejdź do treści
Techniki narracyjne

Techniki narracyjne

Ironia dramatyczna: gdy widz wie więcej niż bohater

3 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Rembrandt, Uczta Baltazara ok. 1635-38, National Gallery - w mroku rozświetlonym złotem babiloński król Belzazar w bogatym płaszczu i turbanie odwraca się z wytrzeszczonymi oczami od świetlistej dłoni, która kreśli na ścianie hebrajski napis; biesiadnicy w popłochu, a król nie rozumie, że czyta własny wyrok
Rembrandt, Uczta Baltazara (ok. 1635–38), National Gallery, Londyn. Babiloński król w przerażeniu cofa się przed ognistym napisem, którego nie potrafi odczytać; widz i prorok wiedzą, że głosi on jego zgubę. Wzorcowa ironia dramatyczna. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art)

*Ironia dramatyczna to silnik napędzany jedną luką: widz wie to, czego bohater nie wie. Widzimy zabójcę za drzwiami, do których sięga bohaterka; wiemy, że „dobra nowina” w liście jest wyrokiem; wiemy, że dwoje zakochanych to rodzeństwo. Z tej luki rodzi się napięcie (czekamy na zderzenie), wzruszenie (każde niewinne zdanie gra podwójnie) i komizm (znamy skórkę, na której pyszałek zaraz się poślizgnie). To coś innego niż zwrot akcji — ten zaskakuje widza; tu widz nie jest zaskoczony: czeka, krzywi się, ma nadzieję. Zasiej wiedzę w widzu wcześnie, a potem pozwól nieświadomemu bohaterowi iść w jej stronę. Pułapką jest mylenie tego z samą zapowiedzią — albo zmarnowanie luki, która nigdy nie wybucha.*

Wizualną intuicję daje Uczta Baltazara Rembrandta (ok. 1635–38, National Gallery) — babiloński król widzi ognistą dłoń kreślącą na ścianie napis Mene, mene, tekel, ufarsin, lecz nie potrafi go odczytać. My — i prorok Daniel — wiemy, że głosi on jego zgubę. Belzazar cofa się z wytrzeszczonymi oczami; nie rozumie, że właśnie przeczytał własny wyrok. To czysta ironia dramatyczna: znaczenie omenu jest jawne dla nas, a zakryte dla tego, kogo dotyczy. Cała groza sceny mieszka w tej luce.

Kanon. Archetypem jest Sofokles i Król Edyp — widz wie, że Edyp sam jest mordercą, którego ściga, i że poślubił własną matkę; każda jego przysięga, że znajdzie zbrodniarza, zaciska pętlę. William Szekspir żył z tego: wiemy, że Julia tylko śpi, gdy Romeo sięga po truciznę; widzimy kłamstwo Jagona, w które wierzy Otello. Alfred Hitchcock ujął to w słynnej zasadzie bomby pod stołem — pokaż widzowi bombę, a potem pozwól bohaterom spokojnie gawędzić: to piętnaście sekund napięcia zamiast sekundy zaskoczenia. Polski kanon: Aleksander Fredro w Zemście napędza komedię ironią — widz zna pokrzyżowane intrygi, których sąsiedzi nie ogarniają; Bolesław Prus w Lalce daje jej tragiczny rewers — widzimy złudzenia Wokulskiego co do Izabeli, których on sam nie chce dostrzec.

Pięć reguł. Pierwsza: ironia dramatyczna żyje z luki wiedzy — widz wie, bohater nie (to nie zwrot akcji, który zaskakuje widza). Druga: zasiej wiedzę u widza wcześnie — pokaż bombę, potem pozwól bohaterom gawędzić. Trzecia: dobierz ton luki świadomie — ta sama wiedza daje napięcie, wzruszenie albo śmiech. Czwarta: każde niewinne słowo gra podwójnie — bohater mówi jedno, widz słyszy drugie (zobacz osobny artykuł o subtekście). Piąta: niech luka się domknie — kolizja musi nadejść; wiedza bez wypłaty to zmarnowane napięcie (zobacz osobne artykuły o zapowiedzi oraz o zawiązaniu i spłacie).

Pytanie warsztatowe: Rembrandt namalował króla, który widzi ognisty napis, lecz nie umie go odczytać — choć my i prorok wiemy, że głosi jego zgubę. Gdzie w twojej scenie widz wie więcej niż bohater i czy ta luka pracuje na napięcie, wzruszenie albo śmiech? Jeśli dałeś widzowi sekret, który nigdy nie zderza się z niewiedzą bohatera, nie zbudowałeś ironii — zmarnowałeś sekret.