
Czas rzeczywisty to narracja, w której czas fabuły i czas ekranu (lub lektury) płyną jeden do jednego — żadnej elipsy: godzina, którą oglądasz, to godzina, którą żyją bohaterowie. Napięcie bierze się z tykającego zegara: nie można uciąć ani przeskoczyć, więc każda sekunda się liczy, a groza narasta. Pułapka jest podwójna: z jednej strony oszukany czas rzeczywisty — niby ciągłość, a po cichu przeskakujesz minuty albo lekceważysz własny zegar („dziesięciominutowa” bomba tyka pół godziny); widz wyczuwa ściemę i napięcie siada. Z drugiej martwy czas rzeczywisty — uczciwe jeden do jednego, ale nic się nie dzieje; nieprzerwany zegar wyolbrzymia każdą pustą chwilę i robi się nuda na żywo. Sekret: realnego czasu używaj tam, gdzie sytuacja jest sprężona i pod presją.
Wizualną intuicję daje Eksperyment na ptaku w pompie próżniowej Josepha Wrighta of Derby (1768, National Gallery) — uczony wypompowuje powietrze ze szklanej kuli, w której dusi się kakadu; rodzina patrzy, a wszystko rozstrzygnie się w najbliższych sekundach: wpuści powietrze czy nie. Wright zatrzymał jedną chwilę, w której liczy się każda sekunda — i tym właśnie jest czas rzeczywisty. To jest sedno: nie odwrócisz wzroku przez cięcie; trwasz przy zegarze, aż wybije.
Kanon. Reguła sięga klasycznej „jedności czasu” — akcji w obrębie jednego dnia, znanej Arystotelesowi i klasykom. Filmowo wzorcem jest „W samo południe”, odliczające do przyjazdu pociągu w niemal realnym czasie, oraz „1917” udające jedno nieprzerwane ujęcie. Polski kanon: scena jest naturalnym domem realnego czasu — u Sławomira Mrożka w „Tangu” rodzinne starcie toczy się w jednym ciągu i to deski trzymają napięcie minuta za minutą.
Pięć reguł. Pierwsza: pokaż zegar — uczyń odliczanie widocznym lub słyszalnym (stoper, słońce, telefon), by widz śledził, ile zostało; niewidzialny zegar nie tyka (zobacz osobny artykuł o suspensie). Druga: jeden do jednego, uczciwie — czas rzeczywisty to brak elipsy; nie tnij po cichu minut, bo łamiesz umowę z widzem (zobacz osobne artykuły o relacji czasu ekranowego i fabularnego oraz o elipsie czasowej). Trzecia: jedna przestrzeń, jeden ciąg — realny czas najlepiej znosi jedna, ciągła scena albo długie ujęcie; zamknięta przestrzeń to jego żywioł (zobacz osobny artykuł o scenie jako jednostce). Czwarta: ładuj każdą minutę — przy jeden do jednego każdy zastój czuć podwójnie, więc każda realna minuta musi rosnąć w presję (zobacz osobny artykuł o tempie opowieści). Piąta: tylko dla sytuacji pod presją — realny czas jest bezlitosny; pasuje do sprężonej, wysokostawkowej chwili, nie do rozległej, wielowątkowej opowieści.
Pytanie warsztatowe: weź najbardziej napiętą scenę i wyobraź ją w czasie rzeczywistym — bez cięcia, minuta za minutę. Czy widać zegar, który tyka? I czy każda z tych minut coś robi — czy są takie, które tylko wypełniają czas? Tam, gdzie nic nie rośnie, albo dodaj presję, albo wróć do cięcia.