
Tempo otwarcia to osobna decyzja: jak szybko ma ruszyć opowieść. Możesz otworzyć hakiem, który wrzuca nas wprost w akcję i napięcie, albo wolniejszym wejściem, które najpierw osadza w świecie i bohaterze, nim silnik zaskoczy. Pomyl się, a stracisz widza: za wolno — odpłynie, zanim coś go chwyci; za szybko — zgubi się, bez nikogo, kogo by mu było żal, i bez gruntu pod nogami. Pułapka jest podwójna: z jednej strony zbyt wolno — otwierasz długą ekspozycją, tłem i życiorysem, zanim cokolwiek się zdarzy, więc widz odpływa, nim hak chwyci; wolny start nie jest sam z siebie klimatyczny — bez pytania to tylko czekanie. Z drugiej zbyt szybko — walisz prosto w akcję bez gruntu, więc widz ogląda zgiełk, którym nie ma powodu się przejąć; szybki start bez kotwicy, kogoś, komu kibicujemy, to nie napięcie, tylko hałas. Sekret: otwórz w tempie, którego wymaga historia, ale zawsze z przyciąganiem od pierwszej chwili — hakiem, pytaniem, twarzą, której można się chwycić; wolny start musi postawić pytanie, szybki musi dać kotwicę; ani jałowy rozbieg, ani bezgruntowy hałas.
Wizualną intuicję daje Widok korytarza Samuela van Hoogstratena (1662) — otwarte drzwi wciągają oko w głąb domu, obiecując kolejne pokoje za progiem. Tym jest dobre otwarcie — wejście, które od pierwszej chwili wciąga i obiecuje więcej. To jest sedno: niech pierwsza scena otworzy próg, przez który widz sam chce wejść.
Kanon. Tempo otwarcia ma swoją mądrość: zimne otwarcie wprost w akcji; wolne wejście, które osadza; zasada, by zacząć możliwie późno, lecz osadzić; pytanie zasiane w pierwszej minucie; cena ekspozycji wepchniętej na początek. Dopełnia je powolne tempo (kuzyn na poziomie całości) i wchodzenie późno (kuzyn na poziomie sceny). Polski kanon: „Jesteś Bogiem” w reżyserii Leszka Dawida — energiczne otwarcie od razu wrzuca nas w świat i konflikt bohaterów, dając widzowi i tempo, i kotwicę naraz.
Pięć reguł. Pierwsza: otwarcie ustawia bieg całości — tempo pierwszej sceny mówi widzowi, w jakim rytmie ma czytać resztę (zobacz osobny artykuł o tempie opowieści). Druga: wolny start to nie nuda — powolne tempo działa, gdy pod spokojem tli się pytanie, nie pustka (zobacz osobny artykuł o powolnym tempie). Trzecia: wchodź w opowieść możliwie późno — zacznij blisko zapłonu, jak w scenie wchodzi się późno, a wychodzi wcześnie (zobacz osobny artykuł o wchodzeniu późno). Czwarta: pierwsza chwila stawia pytanie — hak to pytanie, na które widz chce odpowiedzi, czyli zarodek napięcia (zobacz osobny artykuł o budowaniu napięcia). Piąta: start i finał mają różne biegi — otwarcie kotwiczy, finał pędzi; nie myl tych dwóch temp (zobacz osobny artykuł o akceleracji ku finałowi).
Pytanie warsztatowe: wróć do otwartych drzwi van Hoogstratena i spójrz na swoją pierwszą scenę: czy od pierwszej chwili coś przyciąga — hak, pytanie, twarz — czy jeszcze rozbiegasz się ekspozycją? A jeśli ruszasz szybko, czy widz ma już kotwicę?