
Mowa pozornie zależna to tryb, w którym głos narratora wślizguje się w myśli postaci — oddaje jej wewnętrzną mowę w trzeciej osobie i czasie przeszłym, bez cudzysłowu i znaczników. Zlewa dwa głosy: narratora i bohatera. Zdystansowane „pomyślała, że przyjęcie będzie klęską” zmienia się w: przyjęcie będzie klęską, po co zgodziła się je wydać — narrator wciąż trzyma trzecią osobę, lecz przez zdanie przebija głos i rytm postaci. Po co tak pisać: dostajesz intymność bez ciasnoty pierwszej osoby, a w szczelinie między idiomem postaci a sądem narratora rodzi się ironia — widać więcej, niż ona widzi (broń Austen i Flauberta). Pułapka jest podwójna: z jednej strony niejasne, czyj to głos — czytelnik nie wie, czy sąd jest narratora, czy postaci, więc bierze jej złudzenie za prawdę utworu; z drugiej wciąż doszywane znaczniki — trzymasz cudzysłów i dopowiedzenia, więc nie wchodzisz w tryb, a proza zostaje sztywna. Sekret: zlej trzecią osobę z idiomem postaci — zetnij znaczniki i cudzysłów, ale zakotwicz, czyj głos barwi zdanie; w tej szczelinie żyją intymność i ironia.
Wizualną intuicję daje Duet Gerrita van Honthorsta (1624) — dwoje śpiewa z jednej nuty, dwa głosy w jednej linii. Dwa głosy, jedno zdanie — i tym jest mowa pozornie zależna. To jest sedno: w jednym zdaniu narratora słychać głos postaci, choć nikt go nie cytuje.
Kanon. To koń roboczy nowoczesnej prozy w trzeciej osobie — Jane Austen kuła nią ironię (myśli Emmy podane tak, że widać i jej obraz, i jego naiwność), Flaubert barwił narrację frazesami pani Bovary. To nie fokalizacja, nie monolog wewnętrzny pierwszej osoby, nie mowa zależna ze znacznikiem — to trzeci tryb pośrodku. Polski kanon: „Popiół i diament” Jerzego Andrzejewskiego — narracja wślizguje się w samouzasadnienia bohaterów, barwiąc trzecią osobę ich idiomem, tak że słyszymy ich głos, nie tracąc dystansu.
Pięć reguł. Pierwsza: zetnij znaczniki i cudzysłów — to istota: myśl postaci w trzeciej osobie i czasie przeszłym, bez dopowiedzeń (zobacz osobny artykuł o trzeciej osobie ograniczonej). Druga: wpuść idiom postaci — pytania, okrzyki, słowa-oceny i jej rytm mają zabarwić zdanie narratora (zobacz osobny artykuł o głosie autorskim). Trzecia: to nie to samo co fokalizacja — fokalizacja mówi, kto widzi; mowa pozornie zależna — czyj głos barwi narrację (zobacz osobny artykuł o fokalizacji). Czwarta: w szczelinie między głosami żyje ironia — narracja przejmuje słowa postaci, a sugeruje prawdę, której ona nie dostrzega (zobacz osobny artykuł o dystansie narracyjnym). Piąta: zakotwicz, czyj to głos — czytelnik musi czuć, czy sąd jest postaci, czy narracji; inaczej weźmie złudzenie za prawdę (zobacz osobny artykuł o narratorze wszechwiedzącym).
Pytanie warsztatowe: wróć do dwojga śpiewających z jednej nuty i przyłóż to do swojej sceny: czy w narracji słychać idiom postaci — czy proza jest neutralna? A jeśli głosy się zlewają, czy czytelnik wie, czyja to ocena?