
Redakcja didaskaliów to osobny przebieg po prozie niedialogowej — opisach i akcji między kwestiami. Ma być zwięzła, filmowalna i lekka na stronie. Zasady są scenariuszowe: czas teraźniejszy i czynne czasowniki (otwiera, nie: zostaje otwarte); tylko to, co widać i słychać — wnętrze pokazujesz gestem, nie opisem uczuć; światło między akapitami — krótkie bloki nadają stronie rytm filmu, a ściana tekstu czyta się ciężko; żadnej reżyserii na papierze; oraz sugestywnie, ale oszczędnie — jeden ostry szczegół bije trzy mgliste przymiotniki. Pułapka jest podwójna: z jednej strony powieść w didaskaliach — długie akapity, myśli, których kamera nie zobaczy, komentarz autora; strona czyta się wolno, połowa niefilmowalna; z drugiej sucha lista czynności — wchodzi, siada, wstaje, wychodzi: technicznie chude, lecz bez tonu i atmosfery, więc martwe. Sekret: rób didaskalia chude, w czasie teraźniejszym, filmowalne i oddychające — ani powieść wnętrza i nadmiaru, ani wyblakły spis ruchów; tnij to, czego kamera nie widzi, ale zostaw jeden żywy szczegół i ton, by proza brzmiała jak film.
Wizualną intuicję daje Nagła ulewa nad mostem Shin-Ōhashi Utagawy Hiroshige (1857) — kilka skośnych kresek to deszcz, parę sylwetek i tratwa to cała burza: ruch, chłód, nastrój. Oszczędność, która niesie atmosferę — i tym są dobre didaskalia. To jest sedno: nie powieściowy gąszcz i nie sucha lista ruchów, lecz parę celnych pociągnięć, po których czujesz scenę.
Kanon. Maksyma jest jedna: pisz tylko to, co widać i słychać. Szkoła chudej akcji stoi naprzeciw gęstej tradycji literackiej; liczy się pionowy czyt — strona jako tempo — i konwencja: pierwsze pojawienie postaci i ważne dźwięki wersalikami. To nie redakcja dialogu ani ogólne cyzelowanie zdania — to szlif drugiej połowy strony. Polski kanon: „Ostatnia rodzina” Jana P. Matuszyńskiego — obserwacyjna precyzja: krótki, konkretny opis, kamera patrzy, gest niesie emocję, nic zbędnego.
Pięć reguł. Pierwsza: to druga połowa strony — didaskalia to proza niedialogowa; rób z nich osobny przebieg, jak z dialogu (zobacz osobny artykuł o redakcji samego dialogu). Druga: czas teraźniejszy, czynne czasowniki — krótkie, konkretne, mięsiste; cyzeluj zdanie po zdaniu (zobacz osobny artykuł o cyzelowaniu zdania). Trzecia: tylko to, co filmowalne — wytnij wnętrze, którego kamera nie zobaczy, i nadmiar (zobacz osobny artykuł o cięciu dziesięciu procent). Czwarta: nie reżyseruj na papierze — plany i montaż zostaw reżyserowi; to jeden konkretny poziom redakcji (zobacz osobny artykuł o poziomach redakcji). Piąta: czytaj didaskalia osobno, na świeżo — pomiń dialog i sprawdź, czy strona oddycha i czy proza wciąż brzmi jak film (zobacz osobny artykuł o czytaniu na zimno).
Pytanie warsztatowe: wróć do ulewy oddanej paroma kreskami i przeczytaj same didaskalia jednej swojej sceny: czy strona oddycha i jest filmowalna — czy to powieść wnętrza? I czy mając ją chudą, nie zgubiłeś tonu — został wyblakły spis ruchów?