
Cięcie i łączenie postaci to ruch drugiego szkicu wymierzony w obsadę: przejrzyj każdą postać po funkcji, potem połącz te, które robią to samo, a wytnij te, które nie robią nic. Scenariusz w pierwszym szkicu obrasta w postaci — chude, zbędne, dublujące cudzą rolę. Za dużo twarzy rozprasza uwagę, marnuje strony i osłabia te, na których zależy. Łączenie pełniących tę samą funkcję (dwóch przyjaciół w jednego, mentor i szef w jedno) nie tylko oszczędza miejsce — zagęszcza: jedna postać niosąca dwie role jest bogatsza niż dwie cienkie. Tę, bez której nic się nie zmieni, wytnij, a jej kwestie rozdaj tym, co zostają; potem zszyj szwy. To redakcja na poziomie struktury, nie polerka zdań. Pułapka jest podwójna: z jednej strony sentyment do obsady — nie potrafisz wyciąć uroczego kompana, więc tłok zostaje, a bohater traci tlen; z drugiej zlepek bez tożsamości — łączysz mechanicznie i wychodzi Frankenstein z pracą mentora, dowcipami błazna i przeszłością byłej — niewiarygodny. Sekret: sądź po funkcji, nie sympatii, a łącząc, zbuduj jedną spójną osobę, nie sklejaj ról.
Wizualną intuicję daje Michał Anioł rzeźbiący „Noc” Josepha Noela Patona (XIX w.) — rzeźbiarz odejmuje kamień, aż z bryły wyłania się figura. Nie dodajesz — odejmujesz, aż zostaje to, co istotne — i tym jest redakcja obsady. To jest sedno: scenariusz obrasta w postaci; wytnij i połącz, aż zostaną te, które niosą fabułę.
Kanon. „Połącz postaci” to klasyczna rada doktora scenariusza; w adaptacji rozległej powieści niemal zawsze znaczy zlanie i wycięcie obsady — kilkanaście figur staje się czwórką. Próba stołowa zdradza postać, której kwestie odda inna bez straty. To nie zabijanie skarbów (cięcie wszystkiego, co ukochane) ani redakcja dialogu — to chirurgia obsady. Polski kanon: „Ziemia obiecana” — Wajda ścisnął panoramę powieści Reymonta w trio Karola, Maksa i Moryca; rozległa obsada skupiona w trzech twarzach, które niosą całość.
Pięć reguł. Pierwsza: policz, kto co robi — przejrzyj postaci po funkcji; odwrotny konspekt pokazuje, kto nie robi nic odrębnego (zobacz osobny artykuł o odwrotnym konspekcie). Druga: łącz pełniących tę samą rolę — dwie postaci o tej samej funkcji bywają jedną; zdiagnozuj, które scalić (zobacz osobny artykuł o diagnozie przed przeróbką). Trzecia: funkcja, nie sentyment — uroczy kompan, który nic nie wnosi, to balast; tnij bez litości (zobacz osobny artykuł o zabijaniu skarbów). Czwarta: po cięciu zszyj szwy — rozdaj kwestie, popraw ciągłość, sprawdź, kto teraz co wie (zobacz osobny artykuł o przebiegu pod kątem spójności). Piąta: to robota strukturalna — zmienia architekturę, więc rób ją wcześnie, nim wycyzelujesz zdania do wyrzucenia (zobacz osobny artykuł o poziomach redakcji).
Pytanie warsztatowe: wypisz każdą postać i jej funkcję, a potem spójrz na listę: które dwie robią to samo i można je scalić, a bez której nic się nie zmieni? I czy łączysz je w jedną spójną osobę — czy w zlepek dźwigający za dużo ról?