
Alegoria to technika, w której cała warstwa fabuły systematycznie odpowiada drugiemu, ukrytemu sensowi — postaci i zdarzenia odwzorowują abstrakcyjny schemat (politykę, drogę moralną, ideę). Inaczej niż symbol (jeden element w realnej fabule) czy motyw (powracający obraz), alegoria czyni szyfrem całość — folwark to rewolucja, wędrówka pielgrzyma to droga duszy. Jej cechy: odwzorowanie jest systematyczne i trzyma się przez całe dzieło; działa na obu poziomach (dobra alegoria to pełna historia i drugie znaczenie); daje siłę uniku i uniwersalności. Pułapka jest podwójna: z jednej strony kazanie w kostiumie — wszystko jest etykietą, postaci to martwe abstrakcje, a dzieło staje się wykładem w masce; z drugiej alegoria, która nic nie znaczy — sypiesz symbolami, lecz odpowiedniki nie układają się w schemat, więc to nie alegoria, lecz mętność udająca głębię. Sekret: niech dosłowna historia żyje pełnią, a części układają się w spójny drugi sens — ani kazanie (daj dramatowi oddech, ufaj czytelnikowi), ani mgła symboli bez klucza.
Wizualną intuicję daje Potwarz Apellesa Sandra Botticellego (ok. 1495) — każda postać to nazwana abstrakcja: ośle uszy króla to błędny osąd, kobieta z pochodnią to Potwarz, obok Zawiść, Podstęp i naga Prawda. Cały obraz to spójny szyfr — całość znaczy co innego — i tym jest alegoria. To jest sedno: nie jeden symbol w realnej scenie, lecz całe dzieło odwzorowujące drugi sens.
Kanon. Alegoria jest stara — od średniowiecznego moralitetu i „Wędrówki pielgrzyma” Bunyana, przez polityczną bajkę zwierzęcą, po dystopię i horror, gdzie potwór to wyparty lęk. Pozwala powiedzieć zakazane i podnieść jednostkowe do uniwersalnego. To nie pojedynczy symbol ani powracający motyw — to całościowa odpowiedniość. Polski kanon: „Szewcy” Witkacego — groteskowa alegoria kolejnych rewolucji, w której bunt, przewrót i nowa władza odgrywają mechanizm dziejów.
Pięć reguł. Pierwsza: system, nie jeden symbol — całość odwzorowuje drugi sens spójnie, a nie pojedynczy obraz w realnej scenie (zobacz osobny artykuł o symbolu w narracji). Druga: to nie powracający motyw — alegoria to całościowa odpowiedniość, nie powtarzany element (zobacz osobny artykuł o motywie przewodnim i lejtmotywie). Trzecia: dwa poziomy grają razem — dosłowne i zaszyfrowane brzmią kontrapunktem; jedno oświetla drugie (zobacz osobny artykuł o kontrapunkcie). Czwarta: nie kazanie — pokazuj, nie pouczaj — niech historia żyje, ufaj czytelnikowi, nie objaśniaj morału (zobacz osobny artykuł o zasadzie pokazuj, nie mów). Piąta: frajda odczytania — nagrodą jest klik rozpoznania drugiego poziomu, gdy widz wie więcej, niż mówi powierzchnia (zobacz osobny artykuł o ironii dramatycznej).
Pytanie warsztatowe: wróć do obrazu, gdzie każda postać to abstrakcja, i spójrz na swoją alegorię: czy dosłowna historia żyje, czy jest tylko diagramem morału? I czy odpowiedniki układają się w spójny schemat — czy to mgła symboli bez klucza?