Przejdź do treści
Techniki narracyjne

Techniki narracyjne

Uniezwyklenie: jak pokazac zwykle jak po raz pierwszy

2 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Juan Sanchez Cotan, Pigwa, kapusta, melon i ogorek (ok. 1602) - pospolite warzywa wiszace na sznurkach i na kamiennej polce w czerni, hiperrealnie, wzdluz geometrycznej krzywej
Juan Sanchez Cotan, Pigwa, kapusta, melon i ogorek (ok. 1602), San Diego Museum of Art. Pospolite warzywa, ulozone wzdluz krzywej w atramentowej czerni, przestaja byc jedzeniem - staja sie cudem i forma. Raz zobaczone, nie do zapomnienia. Zrodlo: Wikimedia Commons. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art, PD-old-100; Juan Sanchez Cotan zm. 1627); fotografia CC0

Uniezwyklenie (rosyjskie ostranienie, czyli udziwnienie) to chwyt, który zdziera z rzeczy nawyk patrzenia i pokazuje ją tak, jakbyśmy widzieli ją pierwszy raz. Wiktor Szkłowski pisał, że sztuka istnieje po to, by przywrócić odczuwanie życia — by kamień znów był kamienny. Oko widza ślizga się po świecie bez wrażenia; zadaniem scenarzysty bywa to oko zatrzymać. Pułapka jest podwójna. Pierwsza: automatyzm — pokazujesz wszystko tak, jak się spodziewamy, więc widz rejestruje i zapomina; świat staje się tapetą. Druga: dziwność dla samej dziwności — udziwniasz tak mocno, że obraz robi się niezrozumiały albo pretensjonalny; mętność, która gubi widza, zamiast odświeżyć patrzenie.

Wizualną intuicję daje Pigwa, kapusta, melon i ogórek Juana Sáncheza Cotána (ok. 1602) — pospolite warzywa wiszą na sznurkach i leżą na kamiennej półce w atramentowej czerni, odmalowane z hiperrealną precyzją. Tym jest uniezwyklenie: kapusta przestaje być kapustą, a staje się cudem, zagadką, formą. Raz zobaczona, nie da się jej zapomnieć. To jest sedno: rzecz zwykłą trzeba pokazać tak, by widz naprawdę ją zobaczył — a nie tylko rozpoznał i przeszedł dalej.

Kanon. Uniezwyklenie działa wszędzie tam, gdzie zwykłość trzeba odzyskać: codzienny przedmiot w obcym kontekście, świat oglądany cudzym okiem — dziecka albo przybysza — albo zwolnione, uważne spojrzenie tam, gdzie spodziewamy się przelotu. Kino robi to ramą, zbliżeniem, rytmem; literatura — językiem, który nazywa rzecz na nowo. Polski kanon: tę uważność najlepiej znają twórcy kina poetyckiego i dokumentu kreacyjnego — szkoła, która z najzwyklejszego gestu czy ulicy potrafi wydobyć rzecz nigdy wcześniej tak niewidzianą. Zwykłe, pokazane świeżo, staje się nie do zapomnienia.

Pięć reguł. Pierwsza: spraw, by widz zobaczył, nie rozpoznał. Pokaż rzecz zmysłowo, aż przestanie być etykietą, a stanie się obecnością (zobacz osobny artykuł o „pokazywaniu zamiast mówienia”). Druga: udziwnij przez zestawienie. Wstaw znajome w nieoczekiwany kontekst albo obok obcego — kolizja rozbija nawyk patrzenia (zobacz osobny artykuł o „juxtapozycji”). Trzecia: zwolnij oko, nie dopowiadaj. Udziwnienie żyje z powściągliwości i zwłoki, nie z tłumaczenia; im więcej wyjaśnisz, tym szybciej wrażenie zgaśnie (zobacz osobny artykuł o „niedopowiedzeniu”). Czwarta: odśwież zwykły przedmiot. Codzienna rzecz, zobaczona na nowo, potrafi unieść ciężar znaczenia (zobacz osobny artykuł o „symbolu w narracji”). Piąta: dziwność musi mieć cel. Udziwniaj po to, by odświeżyć odczucie czegoś, co ma wagę — nie jako ozdobę; niech obcość niesie napięcie albo sens (zobacz osobny artykuł o „kontrapunkcie”).

Pytanie warsztatowe: wróć do kapusty Cotána — wskaż jedną rzecz tak zwykłą, że widz przejdzie obok niej obojętnie. Jak ją pokażesz — ramą, kontekstem, cudzym spojrzeniem — żeby zobaczył ją pierwszy raz? I czy to udziwnienie czemuś służy, czy jest tylko ładnym kadrem?