
Wierność a zdrada to centralny dylemat adaptacji: jak blisko trzymać się źródła, a kiedy „zdradzić” literę, by ocalić ducha w nowym medium. Pułapka jest podwójna: z jednej strony niewolnicza wierność — upychasz każdy wątek, każdą kwestię, każdą postać, nie bacząc, że nowe medium ma inne prawa; wychodzi nabożna, lecz martwa „ilustracja” książki. Z drugiej lekkomyślna zdrada — zmieniasz nie tylko literę, ale i ducha; powstaje coś nie do poznania albo puste, więc tracisz właśnie to, dla czego warto było adaptować. Sekret ujmuje stare porzekadło „traduttore, traditore” (tłumacz to zdrajca): dobra zdrada służy oryginałowi — łamie literę, by duch ożył w nowym ciele.
Wizualną intuicję daje Apollo i Dafne Piera del Pollaiuolo (ok. 1470, National Gallery) — w pościgu nimfa zamienia się w drzewo: jej ręce wystrzeliły w górę bujnymi gałęziami wawrzynu, a ciało wciąż jest ciałem. Forma zmieniła się całkowicie, lecz to nadal Dafne. Pollaiuolo namalował przemianę, w której esencja trwa, choć kształt jest zupełnie nowy — i o to właśnie chodzi w adaptacji. To jest sedno: niewolnicza kopia ciała daje trupa; wierna przemiana — żywy laur.
Kanon. Sedno ujmuje porzekadło „traduttore, traditore” — każdy przekład coś gubi, ale dobry zdradza po to, by ocalić. Filmowo „Łowca androidów” Ridleya Scotta luźno bierze powieść Philipa K. Dicka, zmienia fabułę i tytuł, a zachowuje jej duszę: pytanie, co czyni nas ludźmi. Polski kanon: Wojciech Has w „Sanatorium pod Klepsydrą” nie dał się prozie Brunona Schulza sfilmować dosłownie — porzucił literę i zbudował senny, falujący film, który oddaje jej ducha.
Pięć reguł. Pierwsza: wierność duchowi, nie literze — najpierw nazwij esencję źródła (temat, sedno, silnik), potem oddaj ją językiem nowego medium, a formę zmieniaj śmiało. Druga: nowe medium ma inne prawa — proza żyje we wnętrzu bohatera, ekran w działaniu i obrazie; uwewnętrznienie wynieś na zewnątrz, w gest i rekwizyt (zobacz osobne artykuły o pokazywaniu zamiast opowiadania oraz o adaptacji powieści). Trzecia: tnij i przebudowuj — powieść trzeba ścisnąć (wątki, postacie, sceny), a strukturę często złożyć od nowa pod ekran (zobacz osobne artykuły o kompresji oraz o strukturze trzech aktów). Czwarta: oddziel nośne od powierzchni — ustal, co musi przetrwać, a co wolno zmienić; przy prawdziwej historii ta granica przebiega inaczej i waży więcej (zobacz osobny artykuł o adaptacji prawdziwej historii). Piąta: kopia doskonała nie istnieje — każda adaptacja to interpretacja; nie zadowolisz w pełni i fanów źródła, i nowych widzów, więc służ najpierw dziełu, nie strachowi przed zdradą.
Pytanie warsztatowe: o swoim źródle odpowiedz jednym zdaniem: czym ono naprawdę jest — jaki ma temat i silnik, bez którego przestaje być sobą? To twój rdzeń, dla niego bądź wierny. A potem wypisz trzy ukochane elementy, które nie przejdą na ekran — i pożegnaj je, żeby Dafne mogła zazielenić się na nowo.