
Weź Romea i Julię, zostaw skazanych kochanków i waśń rodów — ale zagraj to jako musical albo romans o zombie. Te same kości, nowy kostium gatunku. Zmiana gatunku to adaptacja, która ubiera szkielet źródła — łuk, konflikt, temat — w inny gatunek, podając tę samą historię przez nowe konwencje. Pułapka jest podwójna: albo kostium kłóci się z kośćmi — wybierasz gatunek, którego reguły walczą z sednem źródła, i wychodzi tonalny zgrzyt; albo zmiana jest tylko na wierzchu — doklejasz atrybuty gatunku, nie pozwalając mu na nowo wyrazić tematu, i robi się gadżet, który nic nie mówi.
Wizualną intuicję daje Ridotto Pietra Longhiego (lata 50. XVIII w.) — weneccy gracze i bywalcy, niemal w połowie bez twarzy, skryci za karnawałowymi maskami, które pozwalają im być kimś innym. Tym jest zmiana gatunku: na tę samą historię wkładasz inną maskę, a spod niej wychodzi nowa twarz — choć ciało pod spodem to samo. To jest sedno: zmieniasz gatunek, nie historię — i odsłaniasz jej nieoczywistą stronę.
Kanon. Zmiana gatunku to jeden z najsprytniejszych ruchów adaptacji — „West Side Story” przerobiło „Romea i Julię” na musical o nowojorskich gangach, a „Clueless” zamieniło „Emmę” Austen w komedię o nastolatkach z Beverly Hills. Ten sam szkielet, nowy gatunek — i za każdym razem inny gatunek oświetlał stronę, którą oryginał trzymał w cieniu. Polski kanon: „Demon” Marcina Wrony — żydowską legendę o dybuku przebrano w kostium weselnego horroru; ta sama opowieść o opętaniu, zupełnie nowy gatunek.
Pięć reguł. Pierwsza: to siostra transpozycji, nie ona. Transpozycja przenosi czas i miejsce (często w tym samym gatunku); zmiana gatunku rusza sam tryb — możesz zostawić świat i podmienić gatunek albo zrobić jedno i drugie (zobacz osobny artykuł o transpozycji). Druga: szkielet zniesie każdą skórę. Kości historii — łuk, konflikt, temat — przetrwają nowy gatunek; najpierw je znajdź, potem ubieraj. Jeśli pękają pod nowym gatunkiem, wybrałeś zły (zobacz osobny artykuł o adaptacji baśni i folkloru). Trzecia: zdrada litery, wierność duchowi. Zmiana gatunku to jawna niewierność formie, która może być głęboko wierna duchowi — zatrzymaj temat, zdradź gatunek (zobacz osobny artykuł o wierności i zdradzie). Czwarta: nowy gatunek żąda swojego finału. Każdy gatunek ma własne zakończenie — komedia wesele, horror ostatni straszak, tragedia upadek; zmiana zwykle wymusza przekrojenie finału pod kontrakt nowego gatunku (zobacz osobny artykuł o zmianie zakończenia). Piąta: gatunek decyduje, co odpada. Nowy gatunek dyktuje cięcia — czego nie udźwignie rejestr komediowy, na co nie ma miejsca w horrorze; niech gatunek przycina, nie tylko zdobi (zobacz osobny artykuł o tym, co wyciąć).
Pytanie warsztatowe: nałóż na swoją historię maskę jak bywalcy Ridotta Longhiego — w jakim innym gatunku ta sama opowieść odsłoniłaby twarz, której dziś nie widać, i czy jej szkielet zniósłby nowy kostium?