
Ekspozycja to tło, którego widz potrzebuje, by nadążyć: kto jest kim, co się wydarzyło, jakie są zasady świata i stawka. Sztuka w tym, by podać je bez zatrzymywania historii na wykład. Pułapka jest podwójna: z jednej strony zsyp informacji i „wiesz przecież, Marku” — postacie recytują sobie to, co obie wiedzą, więc tempo zamiera, a widz czuje się pouczany; z drugiej nadmierne ukrywanie — tak boisz się ekspozycji, że głodzisz widza tym, co konieczne: gubi wątek, nie wie, o co stawka, i zamiast tajemnicy robi się mętlik. Jedno zanudza, drugie dezorientuje. Sekret jest jeden: nie wykładaj informacji — rozegraj ją; niech wypływa z konfliktu, z pragnienia, z działania, a resztę widz dopowie sam.
Wizualną intuicję daje Lekcja anatomii doktora Tulpa Rembrandta (1632, Mauritshuis) — to w gruncie rzeczy wykład: budowa mięśni ręki. A jednak nie nudzi — chirurdzy się wychylają, każdy patrzy gdzie indziej, światło spina scenę w trójkąt. Rembrandt zamienił wykład w widowisko — nie tablicę, lecz chwilę pełną skupienia i napięcia. To jest sedno ekspozycji: tę samą informację możesz wyłożyć jak suchy spis albo rozegrać jak scenę, w którą widz się wychyla.
Kanon. Antywzorem jest „wiesz przecież, Marku” — postacie mówiące sobie oczywistości dla widza. Filmowo mistrzowska jest odwrotność: w „Szczękach” monolog Quinta o USS Indianapolis to czysta ekspozycja, a trzyma w napięciu, bo jest wyznaniem, nie wykładem. Polski kanon: Gabriela Zapolska w „Moralności pani Dulskiej” nie ogłasza, kim jest Dulska — pokazuje ją w działaniu, jak rządzi domem; świat poznajemy, patrząc, jak się kręci.
Pięć reguł. Pierwsza: dramatyzuj, nie recytuj — niech informacja wypływa z konfliktu: ktoś ją wydziera, ukrywa albo wygaduje pod presją; fakt podany w sporze wsiąka, wyłożony nudzi (zobacz osobny artykuł o pisaniu dialogu). Druga: świat pokazuj, nie objaśniaj — sceneria, rekwizyt i nawyk niosą tło lepiej niż akapit; spojrzenie albo przedmiot mówi to, co zdanie wyjaśnienia (zobacz osobny artykuł o pokazywaniu zamiast opowiadania). Trzecia: tylko tyle, ile trzeba i kiedy trzeba — podawaj fakt, gdy widz go potrzebuje do następnego beatu; zasiej wcześnie to, co spłaci się później (zobacz osobny artykuł o zasiewie i spłacie). Czwarta: schowaj ekspozycję pod pragnieniem — ludzie tłumaczą, bo do czegoś dążą: przekonują, kłamią, uwodzą; daj informacji motyw i własny głos postaci (zobacz osobny artykuł o idiolekcie). Piąta: omiń „wiesz przecież” i ufaj widzowi — jeśli obie postacie już to wiedzą, wytnij albo przebuduj; reszty nie dopowiadaj, bo widz składa fakty szybciej, niż myślisz (zobacz osobny artykuł o podtekście).
Pytanie warsztatowe: weź najbardziej „informacyjną” scenę i zadaj jej test „wiesz przecież”: czy postacie mówią sobie coś, co obie już wiedzą? Jeśli tak — daj jednej powód, by to ukrywała, a drugiej, by to z niej wydrzeć, i sprawdź, czy informacja nagle nie ożyła.