
Dwoje ludzi, którym dobrze ze sobą, rzadko mówi „lubię cię” — zamiast tego docina sobie, przekręca cudze słowa i przebija nawzajem swoje riposty, a ciepło widać w rytmie, nie w treści. Przekomarzanie to właśnie taki dowcip w służbie więzi, nie wyniku. Pułapka jest podwójna: można napisać sam blichtr bez ciepła — żarty dla żartów, w których każda postać jest komikiem ze sceny i po dwóch minutach męczy; albo dać obu głosom dokładnie ten sam rejestr dowcipu, bez asymetrii, bez prowadzącego i nadążającego, tak że wymiana spłaszcza się w szum.
Wizualną intuicję daje Ślubny portret Isaaca Massy i Beatrix van der Laen Fransa Halsa (ok. 1622) — para siedzi swobodnie pod drzewem, niemal piknikowo, on z ręką na piersi, ona z lekko przekornym, filuternym uśmiechem, oboje rozluźnieni bardziej niż czuli. Tym jest przekomarzanie: dowcip w służbie bliskości — ludziom jest ze sobą tak swobodnie, że stać ich na żart. Nie pojedynek i nie wypełniacz, tylko zażyłość, którą słychać w rytmie zdań. To jest sedno: przekomarzanie mówi „lubię cię”, nie wymawiając tych słów.
Kanon. Przekomarzanie napędza komedię screwballową i kino kumpli — pary z filmów Hawksa, duety Tracy'ego i Hepburn, partnerzy, którzy się drażnią, bo są sobie bliscy; salonowy dowcip rodem od Wilde'a, obrócony w czułość zamiast w pojedynek. Polski kanon: „Kabaret Starszych Panów” Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego — wzorzec eleganckiej, ciepłej gry słów, w której dwaj panowie przekomarzają się tak, że sam dowcip staje się formą sympatii.
Pięć reguł. Pierwsza: dowcip dla więzi, nie dla punktów. To samo tempo co w repartee, ale odwrotny cel — repartee zadaje ciosy, przekomarzanie zacieśnia. Pomyl je, a flirt zmieni się w awanturę (zobacz osobny artykuł o repartee). Druga: dwa różne smaki dowcipu. Daj każdemu głosowi inny rejestr — jeden suchy, drugi rozkręcony, jeden prowadzi, drugi nadąża — inaczej wymiana się spłaszczy (zobacz osobny artykuł o języku postaci i idiolekcie). Trzecia: pod żartem leży uczucie. Prawdziwą treścią jest sympatia albo napięcie pod spodem; przekomarzanie to zaloty innymi środkami, a ciepło niesie subtekst (zobacz osobny artykuł o subtekście). Czwarta: gra o status, ale na niby. Docinki podszczypują i przebijają — bawią się statusem — lecz stawką jest zabawa, nie dominacja; gdy żart zaczyna ranić, przestaje być przekomarzaniem (zobacz osobny artykuł o grze o status). Piąta: to nie wypełniacz. Przekomarzanie nie jest pustą rozmową o niczym — musi coś robić: pokazać chemię, pchnąć relację; sam blichtr bez ciepła to pierwsza pułapka (zobacz osobny artykuł o rozmowie o niczym).
Pytanie warsztatowe: spójrz na rozluźnioną parę Halsa i sprawdź swoją scenę — czy spod ripost twoich bohaterów prześwituje uśmiech, czy tylko popisy?