Przejdź do treści
Gatunki

Gatunki

Body horror: kiedy zagrozeniem jest twoje wlasne cialo

2 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Martin Schongauer, Kuszenie swietego Antoniego (ok. 1470) - roj groteskowych demonow-hybryd o luskach, futrze, piorach, szponach i zebach szarpie unoszacego sie w powietrzu pustelnika
Martin Schongauer, Kuszenie swietego Antoniego (ok. 1470). Demony to niemozliwe ciala - luski, futro, piora, szpony zrosniete w jedno. Antoni byl patronem chorych na ergotyzm, chorobe zzerajaca cialo. Malarski przodek body horroru. Zrodlo: Wikimedia Commons. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art, PD-old-100; Martin Schongauer zm. 1491)

Skóra pęka, kość się przeobraża, a coś pod powierzchnią, co było tobą, zaczyna ruszać się samo — body horror umieszcza koszmar nie tam, na zewnątrz, lecz w twoim własnym ciele. To odmiana horroru, której silnikiem jest gwałt na samym ciele: choroba, mutacja, przemiana, pasożyt, mięso obce albo zbuntowane przeciw właścicielowi; groza jest intymna i bez ucieczki, bo zagrożeniem jesteś ty. Pułapka jest podwójna: albo obrzydzenie bez grozy — wnętrzności i śluz dla samego szoku, jest ohydnie, ale nie strasznie, a flaki bez znaczenia znieczulają; albo metafora bez ciała — film tak zajęty „mówieniem czegoś”, że fizyczna realność staje się abstrakcyjna i wygładzona, a trzewna groza wyparowuje, bo body horror trzeba poczuć w mięsie, nie rozszyfrować.

Wizualną intuicję daje Kuszenie świętego Antoniego Martina Schongauera (ok. 1470) — rój demonów szarpie pustelnika, a każdy potwór to niemożliwe ciało: łuski, futro, szpony i zęby zrośnięte w jedno. Antoni był patronem chorych na ergotyzm — gangrenę zżerającą żywe ciało. Tym jest body horror: koszmar nie czai się na zewnątrz, lecz w samym ciele — w mięsie, które mutuje, buntuje się i przestaje być twoje. To jest sedno: groza nie odpycha samym widokiem, ona wrasta w ciało i odbiera nad nim władzę.

Kanon. Patronem body horroru jest Cronenberg — „nowe mięso”, ciało zrastające się z technologią albo chorobą; ród sięga od gotyku (Frankenstein, Jekyll i Hyde) przez kino japońskie po nowsze wcielenia. Ciało jest nawiedzonym domem. Polski kanon: „Córki dancingu” Agnieszki Smoczyńskiej — syreny o drapieżnych, obcych ciałach; groza tkwi w samej cielesności, w przemianie i okaleczeniu.

Pięć reguł. Pierwsza: zagrożeniem jesteś ty. Slasherowy morderca idzie na ciebie z nożem; w body horrorze zagrożenie jest tobą — rośnie w twoim mięsie, telefon dzwoni z wnętrza domu; groza intymna i bez ucieczki (zobacz osobny artykuł o slasherze). Druga: ciało, które się zmienia, przeraża najbardziej. Najbogatsza żyła to przeobrażające się ciało — dojrzewanie jak mutacja, mięso zdradzające właściciela; metafora ciała, które staje się obce (zobacz osobny artykuł o kinie dojrzewania). Trzecia: to dziecko gotyku. Przodkiem jest gotycki potwór — zszyte ciało Frankensteina, przemiana Jekylla; jaźń, która staje się monstrualna, to prabody horror (zobacz osobny artykuł o gotyku). Czwarta: ciało można odebrać właścicielowi. Nurt techno-mięsa: ciało zrośnięte z maszyną, zawłaszczone przez system; najgłębsza groza to utrata władzy — mięso już nie słucha, już nie twoje (zobacz osobny artykuł o dystopii). Piąta: przemiana to żałoba. Pod śluzem musi być rozpacz — ktoś uwięziony, kto patrzy, jak staje się nie sobą; opłakiwanie utraconego ciała przeraża (zobacz osobny artykuł o tragikomedii).

Pytanie warsztatowe: ulep potwora jak Schongauer z łusek, futra i zębów — co w ciele twojego bohatera przestaje być jego, i jaki ludzki lęk kryje się pod tą przemianą?