Przejdź do treści
Gatunki

Gatunki

Fikcja historyczna: prawda faktu kontra prawda dramatu

2 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Jan Matejko, Rejtan - upadek Polski 1866, Zamek Królewski w Warszawie - w jasnej sali sejmowej grupa posłów w szlacheckich strojach kłębi się przy drzwiach, a na pierwszym planie po prawej Tadeusz Rejtan rzuca się na podłogę w progu, rozdziera koszulę na piersi i ciałem zagradza wyjście, gdy sejm zatwierdza pierwszy rozbiór; historyczny patos jako obraz prawdy moralnej ponad protokołem
Jan Matejko, Rejtan – upadek Polski (1866), Zamek Królewski w Warszawie. Rejtan ciałem zagradza próg, a scena jest świadomie zmyślona, by uderzyć prawdą o rozbiorze. Wizualny język fikcji historycznej. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art)

*Fikcja historyczna nie jest podręcznikiem w kostiumach. Historia daje ci szkielet — daty, wynik bitwy, realne postacie — ale opowieść ma służyć prawdzie dramatu, nie przypisom. Twoim zadaniem jest wierność logice epoki: temu, co ludzie mogli wiedzieć, czuć i zrobić, w co wierzyli i czego się bali, a nie inwentaryzacja guzików. Detal i chronologię wolno ci ścieśniać, łączyć, czasem zmyślać w imię prawdy głębszej niż fakt; ale rób to uczciwie i nie zdradzaj logiki czasu anachronizmem myśli. Pułapka jest podwójna: martwa wierność (poprawny, lecz nudny film kostiumowy) albo zniekształcenie, które wkłada współczesne głowy w stare stroje.*

Wizualną intuicję daje Rejtan – upadek Polski Jana Matejki (1866, Zamek Królewski w Warszawie) — Tadeusz Rejtan rzuca się w progu, rozdziera koszulę na piersi i ciałem zagradza posłom wyjście, gdy sejm zatwierdza pierwszy rozbiór. Matejko zmyślił scenę, by powiedzieć prawdę — ścisnął w jednej sali postacie, których tam razem nie było, ułożył je teatralnie, podkręcił gest. Historycznie nieścisłe; moralnie celne jak cios. To jest sedno fikcji historycznej: fakt jest tworzywem, nie więzieniem — liczy się prawda o tym, co epoka znaczyła, nie protokół z posiedzenia.

Kanon. Lew Tołstoj w Wojnie i pokoju utopił losy realnych dowódców w dramatach fikcyjnych rodzin. Hilary Mantel w Wolf Hall dała Thomasa Cromwella od środka: fakt znany, wnętrze zmyślone, epoka oddana co do oddechu. Robert Graves (Ja, Klaudiusz) ożywił Rzym jako rodzinną intrygę. Filmowo: Kubrick Barry Lyndon (faktura epoki ponad fabułą), serial Rzym, a po drugiej stronie Gladiator — porywający, lecz z historią na bakier. Polski kanon: Henryk Sienkiewicz „ku pokrzepieniu serc” splatał fakt z mitem w Trylogii; filmowo Aleksander Ford Krzyżacy (1960) i adaptacje Jerzego Hoffmana.

Pięć reguł. Pierwsza: prawda dramatu bije protokół — fakt jest tworzywem; służ sensowi epoki, nie przypisom. Druga: bądź wierny logice czasu — mentalności, wiedzy i lękom ludzi epoki; gorszy od błędu w stroju jest anachronizm myśli (zobacz osobny artykuł o historii świata jako fundamencie). Trzecia: dokumentacja po to, by ją ukryć — bierz tyle, ile uwiarygadnia detal, i przestań czytać, gdy zaczyna dławić scenę. Czwarta: z realnymi postaciami ostrożnie — im bliżej naszych czasów i im bardziej krzywdzący domysł, tym większa odpowiedzialność; zmyślenie sygnalizuj uczciwie (zobacz osobny artykuł o adaptacji prawdziwej historii). Piąta: omiń dwie pułapki — martwy film kostiumowy oraz współczesne głowy w starych strojach.

Pytanie warsztatowe: u Matejki Rejtan zagradza ciałem próg, a scena jest zmyślona po to, by uderzyć prawdą o rozbiorze. Co w twojej historii jest faktem nienaruszalnym, a co wolno ci ścisnąć lub zmyślić w imię dramatu — i czy twoi bohaterowie myślą głowami swojej epoki, czy twojej? Jeśli przebierzesz dzisiejszych ludzi w dawne stroje, napisałeś kostium, nie fikcję historyczną.