
Pociąg odjeżdża, ukochana zostaje na peronie, muzyka wzbiera — i jeśli ścisnęło cię w gardle, melodramat zadziałał. Melodramat to gatunek spotęgowanego uczucia: opowieść skrojona tak, by widz poczuł mocno, gdzie prawda emocji jest ważniejsza niż powściągliwość i realizm. Jego paliwem jest katharsis: bohaterowie schwytani między pragnieniem a losem — miłość kontra obowiązek, klasa, choroba, czas. Pułapka jest podwójna: albo wyciskasz łzy bez pokrycia — tani chwyt, choć nie zbudowałeś prawdziwej postaci ani stawki, więc widz czuje się manipulowany, nie wzruszony; albo wstydzisz się uczucia — traktujesz wielką emocję jak obciach, a wtedy melodramat traci rację bytu, bo żąda pełnego zaangażowania w czucie. Sentymentalizm to uczucie bez fundamentu; melodramat to uczucie zasłużone.
Wizualną intuicję daje Pocałunek Francesca Hayeza (1859) — para w gwałtownym uścisku na schodach, on jakby za chwilę musiał odejść; całe płótno drży od emocji, którą malarz podaje bez ironii i bez hamulca. Tym jest melodramat: uczucie spotęgowane do granic, podane z pełnym przekonaniem. To jest sedno: melodramat nie wstydzi się czuć mocno — pod warunkiem że uczucie wyrasta z prawdziwych ludzi, nie z chwytu.
Kanon. Tradycję tworzą wielkie wyciskacze łez i „filmy kobiece” — historie niemożliwej miłości, rozstań i poświęceń, gdzie los rozdziela zakochanych w najgorszej chwili, od klasyków Hollywood po romanse historyczne i melodramaty choroby. Reżyser melodramatu wie, że przesada jest tu narzędziem, nie wadą. Polski kanon: Trędowata wg powieści Mniszkówny, gdzie miłość ordynata i guwernantki rozbija się o przepaść klas — rodzimy wzorzec łzawego romansu.
Pięć reguł. Pierwsza: to nie komedia romantyczna. Ta pierwsza zmierza do połączenia i śmiechu; melodramat do mocnego uczucia, a zakochani bywają rozdzieleni; przeszkodą nie jest urocze nieporozumienie, lecz los, obowiązek, klasa, śmierć (zobacz osobny artykuł o komedii romantycznej). Druga: uczucie musi być zasłużone. Emocja ma wyrastać z prawdziwej postaci, nie z taniego chwytu; kicz to czucie bez fundamentu — najpierw zbuduj człowieka i stawkę (zobacz osobny artykuł o kinie dojrzewania). Trzecia: nie wstydź się wielkiego uczucia. Wejdź w spotęgowany rejestr; melodramat schłodzony i zironizowany zdradza sam siebie; żyje w huśtawce między szczęściem a żałobą (zobacz osobny artykuł o tragikomedii). Czwarta: wielkie tło podnosi stawkę. Wojna, historia, epokowa zmiana powiększają prywatne uczucie — wielkie tło czyni małą miłość ogromną (zobacz osobny artykuł o fikcji historycznej). Piąta: można naginać realizm dla prawdy uczucia. Przypadek, los, pogoda grająca w rytm serca — melodramat podporządkowuje dosłowność wyższej prawdzie emocji (zobacz osobny artykuł o realizmie magicznym).
Pytanie warsztatowe: zatrzymaj swoją parę w uścisku jak u Hayeza, tuż przed rozstaniem — co dokładnie ich rozdziela, i czy widz pokocha oboje na tyle, by zabolało, gdy pociąg ruszy?