Przejdź do treści
Gatunki

Gatunki

Slasher i polski horror: dlaczego nam nie wychodzi

2 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Francisco Goya, Saturn pożerający syna 1819-1823, Museo del Prado — część Czarnych Obrazów z Quinta del Sordo, klasyczne wizualne źródło horroru w sztuce zachodniej
Francisco Goya, Saturn pożerający syna (1819-1823), Museo del Prado. Część Czarnych Obrazów malowanych bezpośrednio na ścianach Quinta del Sordo, nieprzeznaczonych do pokazu. Klasyczne wizualne źródło horroru. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain

*Horror ma najbogatszą filozoficzną tradycję w kinie — od Frankensteina po Hereditary. Slasher to jego najbardziej rygorystyczny podgatunek: pięć reguł, jeden zabójca, jedna Ostatnia Dziewczyna. Polska szkoła horroru praktycznie nie istnieje — to paradoks polskiego kina.*

Wizualnym źródłem horroru w sztuce zachodniej jest Saturn pożerający syna Francisco Goyi (1819-1823), w Museo del Prado. To jeden z Czarnych Obrazów, które schorowany, głuchy Goya namalował na ścianach własnego domu Quinta del Sordonigdy nieprzeznaczonych do pokazu. Saturn z rozdziawionymi ustami, pożerający dziecko, jest archetypem horroru wizualnego: cisza, brak narracji, brak racjonalizacji. Patrzysz w twarz potworowi.

Klasyczny horror narodził się z Universal Monsters lat 30. (Dracula, Frankenstein, 1931) — potwór jako wcielenie strachu, gotycki nastrój, kameralna lokacja. Hitchcock w Psycho i Michael Powell w Peeping Tom (oba 1960) dali protoplastów slashera. Roman Polański w Repulsion (1965) i Rosemary's Baby (1968) wniósł psychologiczną głębię — jedyny Polak na pierwszej linii światowego horroru.

Złota era slashera to lata 1974–1996. Tobe Hooper zaczął Texas Chainsaw Massacre (1974), John Carpenter w Halloween (1978) ustanowił schemat, Friday the 13th dał Jasona, a Nightmare on Elm Street — Freddy'ego. Scream (1996) zamknął epokę meta-slasherem. Carol J. Clover (Men, Women, and Chainsaws, 1992) ukuła pojęcie Ostatniej Dziewczyny (Final Girl) — dziewiczej protagonistki, która ocaleje.

Współczesny horror przeżywa renesans. Jordan Peele w Get Out (2017, Oscar za scenariusz) zrobił horror społeczny, Ari Aster (Hereditary, Midsommar) ustanowił horror artystyczny — psychologiczne powolne tempo, a Robert Eggers (The Witch, Nosferatu) uprawia historyczny puryzm.

Pięć reguł slashera (Clover): Ostatnia Dziewczyna (która ocaleje); niezniszczalny zabójca z maską (Myers, Jason, Freddy); grupa nastolatków jako ofiary; punktacja seksualna — seks równa się śmierć; kameralna lokacja (Camp Crystal Lake, Haddonfield).

Polski horror praktycznie nie istnieje. Żuławski w Diable (1972) — psychologiczno-polityczny horror PRL, cenzurowany przez dekadę. Wrona w Demonie (2015) — weselny dybuk z polskim folklorem, niedoceniony (Wrona zmarł rok później). Adrian Panek (Wilkołak) i Koszałka (Czerwony pająk) byli bliżej historii i thrillera.

Pięć powodów słabości polskiej szkoły horroru. Pierwszy: słaba literacka tradycja — Grabiński („polski Poe”) jest nieekranizowany. Drugi: widz nie kupuje gatunku jako gatunku. Trzeci: budżet nie pozwala na efekty. Czwarty: PWSFTviT uczy autorstwa, nie gatunkowości. Piąty: religijność — polski film boi się jawnego zła demonicznego, woli alegorię.

Pytanie warsztatowe: czy twój polski horror ma polską traumę jako rdzeń (jak Demon Wrony — żydowski dybuk na polskim weselu), czy tylko zachodnie schematy w polskiej scenerii? Pierwsze może działać. Drugie nigdy nie zadziała. Polski horror musi być polski, nie tylko polskojęzyczny.