Przejdź do treści
Narzędzia scenarzysty

Narzędzia scenarzysty

Mapa mysli: jak rozgalezic pomysl przed pisaniem

3 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Jacob van Ruisdael, Wielki dab (1652) - potezne stare drzewo nad stawem, z jednego pnia wyrastaja konary, z konarow galezie, az po galazki i liscie
Jacob van Ruisdael, Wielki dab (1652), Los Angeles County Museum of Art. Z jednego pnia wyrastaja konary, z konarow galezie, z galezi galazki - jeden pomysl rozgaleziajacy sie w coraz drobniejsze odnogi. Cala korona jest jednym drzewem. Zrodlo: Wikimedia Commons. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-old-100, PD-Art; Jacob van Ruisdael zm. 1682); Los Angeles County Museum of Art

Mapa myśli to promienisty diagram do rozwijania i łączenia pomysłów: w środku centralna idea, a z niej rozchodzą się gałęzie — wątki, postaci, obrazy, pytania — i odgałęzienia, czasem spięte liniami z odległymi węzłami. Robi się ją wcześnie, żeby zobaczyć całą sieć opowieści, nim ułoży się ją w linię, wytrząsnąć z głowy nieoczekiwane skojarzenia i przełamać pustą stronę. Pułapka jest podwójna. Pierwsza: mapa zamiast pisania — robisz coraz piękniejsze, kolorowe diagramy bez końca, bo dają poczucie pracy, a tak naprawdę odwlekają scenariusz; narzędzie staje się celem. Druga: pomijasz ją albo mylisz z planem — albo wcale nie badasz sieci i pędzisz do liniowego konspektu, gubiąc skojarzenia, albo bierzesz rozrośnięty gąszcz za plan i próbujesz z niego pisać, choć mapa służy odkrywaniu, nie jest planem.

Wizualną intuicję daje Wielki dąb Jacoba van Ruisdaela (1652) — potężne, stare drzewo: z jednego pnia wyrastają konary, z konarów gałęzie, z gałęzi gałązki, aż po liść. Tym jest mapa myśli: jeden pomysł, który rozgałęzia się w coraz drobniejsze odnogi i rozrasta na boki. Cała korona jest jednym drzewem. To jest sedno: pozwól idei wypuścić gałęzie i zobacz jej kształt — a potem przełóż to drzewo na linię tekstu.

Kanon. Mapa myśli jest narzędziem odkrywania, nie planem budowy. Wcześnie pomaga przełamać blokadę, zebrać i połączyć luźne pomysły, zobaczyć relacje, których liniowy spis nie pokaże, i znaleźć nieoczekiwane mostki między odległymi wątkami. Ale rozrośnięta mapa to nie scenariusz: trzeba ją zwinąć w liniowy konspekt, żeby z niej cokolwiek wynikło. Najlepiej działa krótko i brudno — szybki szkic, nie galeria. Polski kanon: rób mapę dla siebie, nie na pokaz; gdy zacznie się zamieniać w dzieło sztuki do podziwiania, to znak, że pora przestać rysować i zacząć pisać.

Pięć reguł. Pierwsza: przełam pustą stronę. Jak przy swobodnym pisaniu, to luźne wytwarzanie pomysłów — rysuj szybko, nie cenzuruj, wrzucaj wszystko (zobacz osobny artykuł o „freewritingu”). Druga: zobacz całą sieć. To krewny innych map scenarzysty, ale promienisty i odkrywczy — służy do oglądania całej pajęczyny, nie jednej relacji (zobacz osobny artykuł o „mapie relacji postaci”). Trzecia: zwiń mapę w linię. Mapa odkrywa, konspekt porządkuje; nie pisz z gąszczu, tylko przełóż znaleziska na liniowy szkielet (zobacz osobny artykuł o „konspekcie”). Czwarta: w środku postaw rdzeń. Umieść w centrum premisę albo temat, żeby gałęzie wciąż trzymały się tego, o czym jest opowieść (zobacz osobny artykuł o „premisie i zdaniu tematycznym”). Piąta: notuj, nie cyzeluj. Mapa to roboczy szkic w notatniku, nie skończone dzieło do podziwiania (zobacz osobny artykuł o „notatniku pisarza”).

Pytanie warsztatowe: wróć do rozłożystej korony dębu Ruisdaela — co stoi w samym środku twojej mapy, pień, z którego wyrasta reszta? I czy twoja mapa wciąż odkrywa nowe gałęzie, czy już tylko ją upiększasz — a tekst wciąż nie ruszył?