Przejdź do treści
Narzędzia scenarzysty

Narzędzia scenarzysty

Tytuly porownawcze (comps): X spotyka Y

3 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Sandro Botticelli, Pallas i centaur (ok. 1482) - w jednym ciele lacza sie czlowiek i kon, czytani od razu jako nowe stworzenie z dwoch znanych
Sandro Botticelli, Pallas i centaur (Pallade e il centauro, ok. 1482, Uffizi). Centaur laczy czlowieka i konia w jedno cialo - oko od razu czyta nowe stworzenie z dwoch dobrze znanych. Wizualny obraz tytulow porownawczych: dwie znajome polowy skladaja sie w trzecia, twoja. Zrodlo: Wikimedia Commons. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art, PD-old-100; Sandro Botticelli zm. 1510)

Zanim opowiesz komuś całą historię, możesz podać jej DNA w czterech słowach: „Szklana pułapka w pociągu”. Dwa znane tytuły, i rozmówca od razu widzi gatunek, ton, skalę i widownię. Tytuły porównawcze (comps) pozycjonują projekt przez zestawienie znanych dzieł — rozmówca w mig łapie, co robisz, a ty dostajesz kompas. Pułapka jest podwójna: albo dobierasz je leniwie i nietrafnie — dwa tytuły, które wcale nie składają się w twoją historię, albo molochy w stylu „kolejny Avatar”, które brzmią jak megalomania i dają fałszywy obraz; albo pozwalasz, by te tytuły napisały film za ciebie — gonisz za nimi tak, że wychodzi wtórny zlepek, choć mają tylko ustawiać, nie dyktować.

Wizualną intuicję daje Pallas i centaur Sandra Botticellego (ok. 1482) — w jednym ciele spotykają się człowiek i koń, a oko od razu czyta nowe stworzenie z dwóch dobrze znanych. Tym są tytuły porównawcze: dwa znane dzieła zestawione tak, by rozmówca w mig zobaczył twoje — gatunek, ton, skalę. Dwa słowa-tytuły mówią więcej niż akapit opisu. To jest sedno: bierzesz dwie znajome połowy, a powstaje z nich trzecia, twoja.

Kanon. Tytuły porównawcze to lingua franca Hollywood — „Szczęki w kosmosie” sprzedały „Obcego”, a zestawienia w stylu Szklanej pułapki w jednym miejscu po drugim stały się osobnym gatunkiem pitchu. Producenci, agenci i platformy myślą takimi zestawieniami, bo te w sekundę niosą gatunek, ton i rynek. Polski kanon: „1670” — szlachecką wieś nakręcono jak paradokumentalny sitcom w duchu „The Office”, a całe X spotyka Y wpisano w sam pomysł serialu. Dobre comps nie udają cudzego dzieła — pokazują, gdzie na półce stanie twoje.

Pięć reguł. Pierwsza: to skrót na wejściu do pokoju. Tytuły porównawcze to najszybszy ruch w pitchu — dwa znane tytuły niosą gatunek, ton, widownię i skalę w jednym oddechu (zobacz osobny artykuł o pitchu). Druga: nie zastąpią loglinu. Ustawiają, ale to logline mówi, o czym właściwie jest film — nie chowaj się za „X spotyka Y” zamiast prawdziwego jednego zdania (zobacz osobny artykuł o loglinie). Trzecia: rozdziel, co z czego bierzesz. Sztuką jest precyzja — świat jednego, ton drugiego — żeby każdy z dwóch tytułów miał jasne zadanie; mętne zestawienie wprowadza w błąd (zobacz osobny artykuł o dokumencie tonu). Czwarta: to słowny moodboard. Tytuły porównawcze to tablica nastrojów w słowach — dzieła-odniesienia ustawiają klimat szybciej niż przymiotniki; wybieraj tytuły, które wszyscy naprawdę znają (zobacz osobny artykuł o moodboardzie). Piąta: dopisz trzeci, własny składnik. Groźbą jest zlepek cudzych filmów — comps mają ustawiać, nie dyktować; nazwij to, co tylko twoje (premisę), żeby z X i Y powstało coś nowego (zobacz osobny artykuł o premisie).

Pytanie warsztatowe: złóż swój projekt z dwóch tytułów jak Botticelli z człowieka i konia — i sprawdź: czy z tych dwóch połówek wychodzi nowe stworzenie, czy tylko doklejony zlepek?