
Pitch to najstarsza umiejętność scenarzysty i jedyna, której nie da się odłożyć na papier: stajesz w pokoju i opowiadasz film tak, żeby ktoś go zobaczył i zapragnął zrobić. To nie streszczenie fabuły — to występ. Liczy się pierwsze zdanie, ton, jedna scena, którą słuchacz zapamięta, i moment, w którym chce wiedzieć, co dalej. Pułapka to recytacja: „a potem, a potem, a potem” — lista zdarzeń, która gasi w słuchaczu film, zamiast go rozpalać. Dobry pitch sprzedaje przeżycie, nie spis treści.
Wizualną intuicję daje Szeherezada i sułtan Szachrijar (Ferdinand Keller, 1880). Szeherezada wyszła za króla, który każdą żonę kazał stracić o świcie — i ocala się jedynym narzędziem, jakie ma: opowieścią. Co noc snuje historię tak, by urwać ją w najlepszym miejscu, więc sułtan musi zostawić ją przy życiu, żeby usłyszeć dalszy ciąg. Po tysiącu i jednej nocy jest już zakochany. To jest sedno: pitch to sztuka Szeherezady — nie podsumowujesz historii, tylko sprawiasz, że słuchacz nie potrafi bez niej wyjść z pokoju.
Kanon. Branża myśli skrótem „X spotyka Y”: Obcego sprzedano jako „Szczęki w kosmosie”, Speed jako „Szklaną pułapkę w autobusie” — jedno zderzenie obrazów, które od razu pokazuje film i ton. Siła tkwi w tym, że słuchacz sam dopowiada resztę — pitch nie wykłada filmu, tylko uruchamia wyobraźnię tego, kto słucha. To nowoczesna wersja bardzo starej sztuki: aojda u Homera śpiewał królom dzieje wojny, trzymając salę samym głosem. Polski kanon: rdzennie naszą szkołą opowiadania na głos jest gawęda — od szlacheckich historii snutych przy słuchaczach po mistrzów reportażu; w Panu Tadeuszu cała przeszłość Jacka Soplicy wychodzi na jaw jako opowieść, nie jako wykład.
Pięć reguł. Pierwsza: zacznij od najmocniejszego zdania — swojego logline'u; jeśli pierwsze piętnaście sekund nie chwyci, reszta nie ma znaczenia (zobacz osobny artykuł o logline'ie). Druga: nie recytuj fabuły scena po scenie — trzymaj szkielet jednej strony: bohater, pragnienie, przeszkoda, stawka (zobacz osobny artykuł o synopsis). Trzecia: gdy pytają „a co dalej?”, schodź głębiej jak w treatmencie, ale krótkimi obrazami, nie akapitami (zobacz osobny artykuł o treatmencie). Czwarta: nie myl pitchu z czytaniem scenariusza — ten ma własny rygor formatu i przychodzi później (zobacz osobny artykuł o formacie scenariusza). Piąta: najważniejsze — niech zobaczą film: mów tonem, obrazem i emocją, a nie listą zdarzeń; jeśli słuchacz wyjdzie z pokoju, niosąc w głowie jeden obraz z twojego filmu, wygrałeś (zobacz osobny artykuł o regule pokazuj, nie mów).
Pytanie warsztatowe: opowiedz swój film na głos w dwie minuty, bez kartki, komuś, kto go nie zna — i patrz na jego twarz, nie w swoje notatki. W którym momencie spojrzał w telefon? To miejsce w pitchu jest martwe. A teraz zrób to jak Szeherezada: gdzie urywasz, żeby słuchacz sam zapytał „i co dalej?”. Jeśli takiego miejsca nie ma, nie masz jeszcze pitchu — masz spis treści.