
Kino moralnego niepokoju to polski nurt filmowy z przełomu lat 70. i 80. — Zanussi, Falk, Holland, Kieślowski — w którym zwykły człowiek płaci cenę przyzwoitości w skostniałym systemie. Nie ma tu wielkich bohaterów ani jasnych łotrów: jest lekarz czy dziennikarz, który wybiera między karierą a sumieniem, a widz czuje pokusę kompromisu razem z nim. Dla scenarzysty to lekcja dramatu etycznego. Pułapka jest podwójna: z jednej strony dydaktyzm — gdy słuszny wybór jest oczywisty, film zamienia się w kazanie i niepokój znika; z drugiej nihilizm — gdy wszystko jest jednakowo zgniłe, stawka się rozmywa. Sekret jest pośrodku: przyzwoity bohater na rozdrożu, gdzie każda droga kosztuje, a odpowiedź nie jest dana.
Wizualną intuicję daje Wybór Herkulesa Annibalego Carracciego (1596, Capodimonte) — heros siedzi na rozstajach: Cnota wskazuje stromą ścieżkę pod górę, Rozkosz — łatwą drogę wśród kart i masek. Carracci zatrzymał chwilę wyboru — całe napięcie w tym, w którą stronę bohater spojrzy. To jest sedno kina moralnego niepokoju, z jedną różnicą: tu nikt nie maluje drogowskazu — obie drogi poplątał system, a właściwa nie jest oczywista.
Kanon. Nurt nazwano u schyłku lat 70. i skupia filmy Krzysztofa Zanussiego („Barwy ochronne”), Feliksa Falka („Wodzirej”), Agnieszki Holland („Aktorzy prowincjonalni”) czy Andrzeja Wajdy („Człowiek z marmuru”). Bohater jest współczesny i staje przed ceną przyzwoitości w skorumpowanym układzie. To zwrot od heroicznego mitu ku codziennemu kompromisowi, a echem nurtu jest „Dekalog” Kieślowskiego, gdzie pytanie etyczne jest osią każdego odcinka.
Pięć reguł. Pierwsza: postaw przyzwoitego człowieka na rozstajach — bohaterem niech będzie ktoś zwykły, kogo pragnienie (kariera, spokój) zderza się z potrzebą zachowania siebie — to napięcie jest sednem niepokoju (zobacz osobny artykuł o pragnieniu i potrzebie). Druga: obie drogi muszą kosztować — gdy słuszny wybór jest oczywisty, robi się kazanie; zostaw widza w rozterce, z pokusą kompromisu. Trzecia: wróg to system, nie czarny charakter — nie ma kartonowych łotrów; przeciwnikiem jest układ i własna uległość bohatera, a dramat toczy się w podtekście (zobacz osobny artykuł o podtekście). Czwarta: skaza przez drobne ustępstwa — przyzwoitość kruszy się nie jednym upadkiem, lecz serią małych „tak” — to polski szary człowiek, uwikłany inteligent (zobacz osobne artykuły o skazie bohatera oraz o polskich archetypach postaci). Piąta: bez nihilizmu — jeśli wszystko jest jednakowo zgniłe, stawka znika; niepokój żyje, gdy bohaterowi naprawdę zależy — to nurt inny niż heroiczny mit polskiej szkoły filmowej (zobacz osobny artykuł o polskiej szkole filmowej).
Pytanie warsztatowe: postaw bohatera przed wyborem, w którym obie drogi coś go kosztują — a żadna nie ma tabliczki „słuszna”. Czy widz, znając jego pragnienie i potrzebę, poczuje pokusę złego wyboru? Jeśli tak, masz niepokój; jeśli odpowiedź jest oczywista, masz morał.