Przejdź do treści
Polski kanon

Polski kanon

Polski kabaret (tradycja kabaretowa)

2 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Henri de Toulouse-Lautrec, W Moulin Rouge, 1895, olej - wnętrze paryskiego kabaretu w gazowym świetle; grupa gości przy stoliku, kobieca twarz w jaskrawym oświetleniu z brzegu; obraz kameralnej sceny kabaretowej
Henri de Toulouse-Lautrec, W Moulin Rouge (1895). Gazowy półmrok kabaretu, widz na wyciągnięcie ręki. Wizualny obraz tradycji kabaretowej: kameralna scena dowcipu, piosenki i skeczu. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art)

Polski kabaret to odrębna, centralna forma kultury: scena łącząca piosenkę, skecz, monolog satyryczny, poezję i absurd, grana w kameralnej sali dla publiczności na wyciągnięcie ręki. To nie ogólny polski humor ani komedia PRL-u (komedia filmowa) — to żywa, literacka instytucja z własnym rzemiosłem. Jej narzędzia: skecz zbudowany do puenty; piosenka jako literatura (dowcip, gra słów, liryzm); monolog i konferansjer (przodek stand-upu); szopka kpiąca z możnych; oraz intymność i aluzja — w małej sali, wobec świadomego widza, kabaret mistrzowsko mówił zakazane między wierszami. Pułapka jest podwójna: z jednej strony skecz bez puenty — bierzesz kostium kabaretu (konferansjer, piosenka, zawiązanie), ale skecz błądzi bez zwrotu, a ograne chwyty odgrzewasz, jakby śmieszyła sama forma; z drugiej satyra zamiast piosenki — robisz z tego sam doraźny przytyk do polityka tygodnia, gubiąc to, co literackie i trwałe: liryk, absurd, ciepło pod żartem. Sekret: bierz prawdziwe rzemiosło — skecz z puentą, literacką piosenkę, personę, satyrę przez aluzję — nie powierzchnię; i pamiętaj, że to było literackie i ludzkie, więc żeń dowcip z kunsztem i świeżym celem, nie z ogranym chwytem.

Wizualną intuicję daje W Moulin Rouge Henriego de Toulouse-Lautreca (1895) — gazowy półmrok kabaretu, twarze przy stoliku, publiczność na wyciągnięcie ręki. Mała scena, bliski widz, dowcip i piosenka — i tym jest kabaret. To jest sedno: nie ogólny humor, lecz instytucja z własnym rzemiosłem skeczu, piosenki i monologu.

Kanon. Kpina nie wprost ma w Polsce długi rodowód — od Zielonego Balonika i międzywojennego Qui Pro Quo (Tuwim, Hemar) po sceny studenckie i współczesne. Tradycja literacka i muzyczna naraz, kpiąca i melancholijna. To nie ogólny humor ani komedia filmowa — to scena piosenki i skeczu. Polski kanon: „Kabaret Starszych Panów” Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego — elegancki, dowcipny i absurdalny zarazem — dowód, że piosenka kabaretowa bywa literaturą; obok bohemy Piwnicy pod Baranami Skrzyneckiego.

Pięć lekcji. Pierwsza: skecz żyje puentą, nie kostiumem — to nie ogólny humor, lecz instytucja z własnym rzemiosłem (zobacz osobny artykuł o polskim humorze). Druga: mów nie wprost — aluzja omijała cenzora, jak w komedii PRL-u (zobacz osobny artykuł o komedii PRL-u). Trzecia: żyło na scenie i w telewizji — kabaret kwitł w sali i na ekranie (zobacz osobny artykuł o teatrze telewizji). Czwarta: sztuka mówionego słowa — monolog i konferansjer, krewni słuchowiska (zobacz osobny artykuł o słuchowisku radiowym). Piąta: galeria person i typów — rozpoznawalne maski i charaktery (zobacz osobny artykuł o polskich archetypach postaci).

Pytanie warsztatowe: wróć do kameralnej sceny i spójrz na swój skecz lub piosenkę: czy zbudowane są do prawdziwej puenty i świeżego celu — czy wystarczy ci kabaretowy kostium? I czy jest w nich kunszt i ciepło, czy tylko doraźny przytyk?