Przejdź do treści
Polski kanon

Polski kanon

Polski western (eastern)

2 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Frederic Remington, Kowboj, 1902 - samotny jeździec wstrzymuje konia na skalistym zboczu w otwartym krajobrazie; ikoniczny obraz samotnego bohatera na pograniczu, szkielet gatunku western
Frederic Remington, Kowboj (1902). Samotny jeździec na pograniczu — szkielet westernu. Polski eastern przeszczepia ten silnik na grunt Ziem Odzyskanych. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art)

Polski western, czyli eastern, to przeszczep gatunku: silnik amerykańskiego westernu — bezprawna rubież, samotny bohater przywracający ład, pojedynek — wpuszczony w polski kontekst. Główna polska rubież to Ziemie Odzyskane tuż po wojnie: wyludniony, zasiedlany na nowo pas ziemi bez ładu — polski Dziki Zachód; bywa nią też powojenna głusza Bieszczadów. Mechanika: pogranicze osadzone w polskiej historii (poniemieckie miasta, szabrownicy, brak ładu); samotny arbiter porządku, który musi wymusić sprawiedliwość; napięcie ładu z chaosem, z bandytami i spekulantami jako wyjętymi spod prawa; oraz pojedynek jako kulminacja. Pułapka jest podwójna: z jednej strony kalka z Hollywood — przesadzasz kowbojów i saloony na polski grunt bez oparcia w historii: przebieranka; z drugiej sam kostium bez gatunku — rzecz dzieje się na Ziemiach Odzyskanych, ale bez silnika: ani bezprawia, ani arbitra, ani pojedynku, tylko regionalny dramat z metką „eastern”. Sekret: weź prawdziwy szkielet — frontiera bez prawa, jednostka przywracająca ład, pojedynek — i zakorzeń go w polskim pograniczu, by gatunek i lokalna prawda się wzmacniały.

Wizualną intuicję daje Kowboj Frederica Remingtona (1902) — samotny jeździec wstrzymuje konia na skalistym zboczu, na pograniczu bez prawa. Samotny bohater i bezprawna rubież — to szkielet westernu, który polski eastern przeszczepia na swój grunt. To jest sedno: bierzesz silnik gatunku i zapuszczasz go w polską ziemię.

Kanon. Western to mit pogranicza: samotny rewolwerowiec, pojedynek, cywilizacja napierająca na dzicz — a że gatunek podróżuje, dowodzi włoski spaghetti western. Polska osadziła ten szkielet na powojennej rubieży. Polski kanon: „Prawo i pięść” Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego — polskie „W samo południe” na Ziemiach Odzyskanych, gdzie bohater staje przeciw szajce szabrowników; oraz bieszczadzki „Wilcze echa” Aleksandra Ścibora-Rylskiego. To nie film historyczny ani wojenny — to gatunek z własnym silnikiem.

Pięć lekcji. Pierwsza: rubież z polskiej historii — osadź bezprawne pogranicze w realiach, nie w atrapie Zachodu (zobacz osobny artykuł o polskim filmie historycznym). Druga: samotny arbiter ładu — postaw jednostkę, która musi wymusić sprawiedliwość tam, gdzie jej nie ma (zobacz osobny artykuł o polskich archetypach postaci). Trzecia: pogranicze po wojnie, nie front — chaos powojennej głuszy, nie bitwa (zobacz osobny artykuł o polskim filmie wojennym). Czwarta: ład kontra bezprawie — szabrownicy i spekulanci jako wyjęci spod prawa do poskromienia (zobacz osobny artykuł o polskim kryminale). Piąta: pojedynek jako kulminacja — buduj ku konfrontacji, w której rozstrzyga się ład (zobacz osobny artykuł o polskim thrillerze).

Pytanie warsztatowe: wróć do samotnego jeźdźca na pograniczu i spójrz na swój pomysł na eastern: czy działa w nim prawdziwy silnik — bezprawie, arbiter, pojedynek — czy to tylko polski plener w kowbojskim kostiumie? I czyje pogranicze naprawdę opowiadasz?