Przejdź do treści

Bohater pikarejski (łotrzyk / trickster)

Bartolomé Esteban Murillo, ok. 1675, olej na płótnie - w cieniu przy kamiennym murze kucają i siedzą na ziemi trzej chłopcy w podartych, spłowiałych ubraniach; dwaj pochylają się nad kostkami rzuconymi na płytę, trzeci opiera się z boku z kawałkiem chleba przy ustach, a u ich nóg leży pies, stoi gliniany dzban i kosz z owocami
Bartolomé Esteban Murillo, Łobuziaki grające w kości (ok. 1675). Przy nogach kosz owoców, gliniany dzban i pies, a trzeci chłopiec zajada chleb, jakby wynik gry go nie obchodził. Murillo kuca w zaułku razem z nimi, zamiast oglądać nędzę z góry, i tak samo robi opowieść łotrzykowska. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art)
Odsłuchaj

Głodny chłopak służy u ślepego żebraka i podkrada mu wino z dzbana. Ślepiec w końcu słyszy łyk, podnosi dzban i roztrzaskuje go chłopcu na twarzy. Ta scena pochodzi z pierwszego rozdziału Łazika z Tormesu, anonimowej hiszpańskiej opowieści z 1554 roku. Od niej liczy się cała powieść łotrzykowska, a jej bohater nie ma majątku, nazwiska ani cnoty do obrony. Ma głód, refleks i język, i tyle mu wystarcza.

Pikaro jest człowiekiem z zewnątrz, wpuszczanym po kolei na coraz wyższe piętra społecznej drabiny. U Łazika każdy następny pan okazuje się gorszy od poprzedniego, a dostojny giermek w wytartym płaszczu głoduje dotkliwiej niż jego własny sługa. Konstrukcja jest epizodyczna z założenia, bo dopiero ciąg kolejnych domów układa się w portret całego kraju.

Kibicowanie oszustowi opiera się na trzech rzeczach naraz. Łotrzyk jest słabszy i przechytrza silniejszego. Bawi nas, bo robi to z fantazją. A jego drobne szachrajstwa wypadają blado przy tym, co wyprawiają ludzie, którzy go zatrudniają. Trzej obdarci chłopcy z Sewilli, których Murillo namalował na Łobuziakach grających w kości, rzucają kośćmi w zaułku, a jeden zerka wprost na patrzącego, jakby sprawdzał, po czyjej stronie stoimy.

Jaroslav Hašek w Przygodach dobrego wojaka Szwejka wywrócił ten mechanizm na drugą stronę. Szwejk nie oszukuje przełożonych, tylko wykonuje każde polecenie z zapałem i co do litery. Cesarska armia rozsypuje się od jego posłuszeństwa, a żaden oficer nie potrafi wskazać momentu, w którym zaczyna się kpina.

Ostap Bender z Dwunastu krzeseł Ilji Ilfa i Jewgienija Pietrowa robi to samo z sowiecką rzeczywistością lat dwudziestych. Poluje na komplet krzeseł, w którym ktoś zaszył brylanty, i po drodze wyciąga pieniądze od urzędników, szachistów i wdów. Każdy naciągnięty przez niego człowiek okazuje się przy okazji równie chciwy, tylko pozbawiony stylu.

Jedna zasada rządzi tą postacią mocniej niż wszystkie inne. Łotrzyk nie może się nawrócić. Sentymentalna przemiana, w której cwaniak w finale odnajduje uczciwość i wchodzi na prostą drogę, wyłącza silnik opowieści, bo po jego nieskruszony spryt czytelnik przyszedł. Pikaro przestawia otoczenie, sam zostając dokładnie tym, kim był na pierwszej stronie.

Nasze przyzwolenie jest za to kruche. Trzyma się dopóty, dopóki szelma naciąga możnych i zakłamanych. Kiedy zaczyna okradać biednych albo bezbronnych, sympatia znika w jednej scenie — zostaje pospolity drań. Odebranie mu dowcipu daje podobny skutek, bo z łotrzyka bez humoru robi się kronika drobnych przestępstw.

Warto go odróżnić od dwóch sąsiadów. Antybohater jest ciemniejszy i osadzony w poważnej fabule, która traktuje jego winę serio. Everyman dźwiga zwyczajność razem z dramatem, a pikaro nosi lekkość i satyrę. Nie ma też łuku przemiany, więc opowieść o nim musi znaleźć rytm gdzie indziej, najczęściej w kolejnych, coraz bardziej ryzykownych numerach.

Najdalej pchnął tę figurę Tadeusz Dołęga-Mostowicz w Karierze Nikodema Dyzmy. Bezrobotny urzędniczyna z Łyskowa trafia na wielki bal z cudzym zaproszeniem, jego chamstwo zostaje wzięte za odwagę, a w kilka miesięcy dochodzi do szczytów władzy. Im wyżej zachodzi, tym wyraźniej widać, że elita, która go tam wpuściła, jest pusta w środku.