Przejdź do treści
Punkt widzenia i narracja

Punkt widzenia i narracja

Czas narracji (przeszły, teraźniejszy, przyszły)

2 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Hans Baldung Grien, Trzy wieki kobiety i Śmierć, ok. 1510 - dziecko, młoda kobieta i staruszka oraz postać Śmierci z klepsydrą odmierzającą czas
Hans Baldung Grien, Trzy wieki kobiety i Śmierć (ok. 1510). Trzy fazy życia i klepsydra odmierzająca czas. Wizualny obraz czasu narracji: przeszły, teraźniejszy i przyszły inaczej ustawiają dystans i pilność. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art)

Czas narracji to gramatyczny czas, w którym opowiadasz — osobna oś niż osoba, niezależna od tego, kto mówi. Przeszły jest domyślny i retrospekcyjny (narrator przetrwał, zna kształt, daje ład — ale i siatkę bezpieczeństwa); teraźniejszy daje bezpośredniość i niepewność (dystans się zwija, rośnie pilność); przyszły jest rzadki — proroctwo i niepokój nieuchronności. Każdy inaczej ustawia dystans, pilność i pewność. Pułapka jest podwójna: z jednej strony czas z przyzwyczajenia — bierzesz przeszły bo automat, albo teraźniejszy bo modny, nie ważąc, co robi; i wtedy walczy z materiałem (teraźniejszy dławi rozległą kronikę, przeszły odbiera oddech thrillerowi); z drugiej czas, który się chwieje — przeskakujesz między przeszłym a teraźniejszym bez kontroli, wytrącając czytelnika, albo sięgasz po teraźniejszy i nie umiesz go utrzymać. Sekret: dobierz czas pod efekt (przeszły — kształt i autorytet; teraźniejszy — bezpośredniość bez siatki; przyszły — proroctwo) i trzymaj go konsekwentnie, zmieniając tylko jako naznaczony sygnał — aby czas stał się narzędziem dystansu i pilności, nie automatem ani chwiejnym błędem.

Wizualną intuicję daje Trzy wieki kobiety i Śmierć Hansa Baldunga Griena (ok. 1510) — dziecko, młoda kobieta i starucha, a obok Śmierć z klepsydrą. Trzy fazy i przesypujący się piasek — i tym jest czas narracji. To jest sedno: kiedy opowiadasz — wstecz, w teraz, czy w wieszczym później — zmienia dystans i pilność.

Kanon. Większość prozy opowiada w czasie przeszłym — to klasyczny tryb retrospekcji; teraźniejszy wszedł jako chwyt nowoczesny, a przyszły bywa rzadkim eksperymentem. Film jest z natury teraźniejszy, lecz głos zza kadru niesie czas: spojrzenie wstecz albo relację na żywo. Polski kanon: „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną” Doroty Masłowskiej — gnany czas teraźniejszy i pierwsza osoba wrzucają czytelnika w sam środek — bez oddechu i bez siatki.

Pięć reguł. Pierwsza: czas to osobna oś niż osoba — wybierasz, kto mówi, i osobno — kiedy mówi (zobacz osobny artykuł o pierwszej i trzeciej osobie). Druga: przeszły to retrospekcja i powaga — narrator przetrwał, daje ład i autorytet, lecz i siatkę bezpieczeństwa (zobacz osobny artykuł o retrospekcji). Trzecia: teraźniejszy to bezpośredniość bez siatki — zwija dystans, podnosi pilność, ale męczy na dłużej i łatwo złamać (zobacz osobny artykuł o dystansie narracyjnym). Czwarta: przyszły i drugoosobowy to tryby naznaczone — proroctwo, „pójdziesz, zobaczysz”; mocne w dawkach, trudne do utrzymania (zobacz osobny artykuł o narracji drugoosobowej). Piąta: wybierz za efekt, trzymaj konsekwentnie — dobierasz pod dystans i pilność, a zmieniasz tylko świadomie, jako sygnał, nie przez pomyłkę (zobacz osobny artykuł o punkcie widzenia).

Pytanie warsztatowe: wróć do klepsydry i spójrz na swoją narrację: czy wybrałeś czas świadomie, pod dystans i pilność — czy z przyzwyczajenia? I czy trzymasz go pewnie — czy chwieje się między czasami?