Przejdź do treści

Narrator naiwny (mądrzejszy czytelnik)

Bartolomé Esteban Murillo, Chłopcy jedzący winogrona i melona (ok. 1645) - dwóch bosych chłopców w podartych koszulach siedzi na ziemi przy ciemnym murze; jeden odchyla głowę i trzyma nad otwartymi ustami ciemną kiść winogron, drugi żuje z pełnymi policzkami, ściskając plaster melona i nóż; obok stoi wiklinowy kosz pełen jasnych gron, a wokół leżą skórki
Bartolomé Esteban Murillo, Chłopcy jedzący winogrona i melona (ok. 1645-1650, Alte Pinakothek, Monachium). Żaden z nich nie patrzy w stronę widza. Jeden wpuszcza sobie kiść do ust z góry, drugi kraje nożem melon z pełnymi policzkami. Podarte kolano i skórki na klepisku namalowane są równie starannie jak twarze, a wnioski Murillo zostawił nam. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-old-100-expired, PD-Art)
Odsłuchaj

Najuczciwszy narrator, jakiego można dać opowieści, bywa tym, który najmniej z niej rozumie. Relacjonuje wiernie, niczego nie zmyśla i niczego nie ukrywa, tylko nie pojmuje wagi tego, o czym mówi. Czytelnik patrzy mu przez ramię i widzi więcej.

Z tej różnicy poziomów bierze się kilka rzeczy naraz. Pierwsza to ironia, bo my chwytamy sens, który mówiącemu umyka, i ta ironia nie potrzebuje ani jednego mrugnięcia z jego strony. Druga to zaufanie. Naiwny nie umie knuć, więc jego faktom wierzymy bez zastrzeżeń, nawet gdy odczytujemy je zupełnie inaczej, niż on je podaje.

Z narratorem niewiarygodnym myli się go stale, a stoją po przeciwnych stronach. Niewiarygodny przekręca relację, coś zataja albo kłamie wprost, więc czyta się go pod włos i sprawdza przy każdym zdaniu. Naiwny nie przekręca niczego. Jego fakty są pewne i można na nich budować, a ślepy jest wyłącznie na ich znaczenie. Jednemu nie sposób wierzyć, drugiemu wierzy się bez reszty — i widzi się dalej niż on.

Daniel Keyes rozpisał ten mechanizm w Kwiatach dla Algernona z chirurgiczną dokładnością. Pierwsze raporty Charliego Gordona są pełne błędów ortograficznych i prostych zdań o kolegach z piekarni, którzy świetnie się przy nim bawią. Charlie zapisuje ich śmiech jako dowód przyjaźni. Czytelnik czyta te same zdania i widzi w nich okrucieństwo, którego Charlie jeszcze przez wiele stron nie nazwie.

Dziecko jest najczęstszym gatunkiem naiwnego, ale tylko jednym z gatunków. Niepojmujące oko równie dobrze należy do dorosłego prostaczka, do przybysza z innego kraju albo do kogoś, kto stoi za nisko, żeby zrozumieć grę toczącą się nad jego głową. Wolter obsadził w tej roli w Kandydzie wychowanka pewnego filozofa, który przechodzi przez wojnę, trzęsienie ziemi i stos z niewzruszonym przekonaniem, że wszystko dzieje się jak najlepiej.

Edward Redliński oddał w Konopielce głos chłopu Kaziukowi, który gęstą gwarą opowiada o nowoczesności wdzierającej się do jego wsi. Komizm i dramat tej relacji zbiera czytelnik, bo Kaziuk nie ma ich czym nazwać. Ten sam układ wisi na obrazie Bartolomé Estebana Murilla, gdzie dwaj obdarci chłopcy zajadają winogrona i melon, szczęśliwi i ślepi na własną nędzę, którą patrzący dostrzega od pierwszej sekundy.

Granica przebiega w miejscu, którego łatwo nie zauważyć. Naiwny może nie rozumieć wagi zdarzeń, ale musi je oddawać ostro, bo jest jedynym źródłem, jakie czytelnik dostaje. Gdy autor ciągnie go w stronę coraz większej tępoty, rozmywają się same fakty, a szczelina zapada się w bełkot. Ślepota ma dotyczyć wymowy zdarzeń, ich przebieg zostaje przezroczysty.

Druga pokusa dopada zwłaszcza autorów, którzy zaczynają swojego naiwnego lubić. Pozwalają mu po cichu wszystko rozumieć i mrugać ponad tekstem do czytelnika. Niewinność ścina się wtedy w pozę, a prostota okazuje się kostiumem założonym na przenikliwość. Chwyt umiera w tej samej sekundzie, w której naiwny okazuje się sprytny.

Mark Twain zamknął całą tę mechanikę jedną sceną w Przygodach Hucka Finna. Huck postanawia nie wydać zbiegłego Jima i jest przy tym głęboko przekonany, że popełnia grzech, za który pójdzie do piekła. Nazywa własną przyzwoitość upadkiem, bo innych słów nie dostał od świata, w którym dorastał. Naiwny narrator pracuje najlepiej właśnie tam, gdzie jego słowa świadczą przeciwko jego przekonaniom.