Przejdź do treści
Punkt widzenia i narracja

Punkt widzenia i narracja

Narrator naiwny (mądrzejszy czytelnik)

3 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Bartolomé Esteban Murillo, Chłopcy jedzący winogrona i melona (ok. 1645) - dwaj obdarci chłopcy zajadają owoce
Bartolomé Esteban Murillo, Chłopcy jedzący winogrona i melona (ok. 1645-1650, Alte Pinakothek, Monachium). Dwaj obdarci chłopcy zajadają owoce, beztroscy i nieświadomi własnej biedy - którą widz dostrzega od razu. Wizualny obraz narratora naiwnego: niewinne oko widzi fakty, lecz nie ich wagę, a sens dopowiada patrzący. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-old-100-expired, PD-Art)

Narrator naiwny opowiada szczerze, ale nie rozumie do końca tego, co opowiada — niewiniątko, prostaczek — więc czytelnik, czytając przez jego ramię, pojmuje więcej niż on. Z przepaści między wiedzą narratora a rozumieniem czytelnika rodzi się ironia i zaufanie: naiwny nie może knuć, więc wierzymy w jego fakty, choć na nowo czytamy ich sens. Silnik jest prosty: relacjonuj wiernie przez oczy, które nie chwytają znaczenia, a sens niech dopowie czytelnik — to luka jest całym efektem. Pułapka jest podwójna. Robisz narratora tak tępego, że nie umie nawet rzetelnie zdać sprawy ze zdarzeń — czytelnik traci fakty razem z nim, a luka zapada się w chaos; naiwny ma być czystym oknem, ślepym tylko na wymowę. Albo odwrotnie: pozwalasz mu po cichu wszystko rozumieć i mrugać do czytelnika — i naiwność staje się pozą, głosem udającym prostotę, a chwyt umiera. Sekret: niech narrator wiernie zdaje sprawę ze zdarzeń, lecz będzie szczerze ślepy na ich wagę, a czytelnik niech zamknie lukę; ani tak głupi, że fakty się rozmywają, ani tak przenikliwy, że niewinność to kostium.

Wizualną intuicję daje Chłopcy jedzący winogrona i melona Murilla (ok. 1645) — dwaj obdarci chłopcy zajadają owoce, radośni i nieświadomi własnej nędzy. Oni widzą owoc; my widzimy biedę, której nie nazywają. Tym jest narrator naiwny — niewinne oko, które wiernie pokazuje świat, lecz nie pojmuje jego wagi. To jest sedno: mówiący relacjonuje, a znaczenie dopowiada ten, kto patrzy.

Kanon. Naiwny narrator to chwyt znany literaturze światowej — od Huckleberry Finna, który relacjonuje okrucieństwo niewolnictwa, nie umiejąc go nazwać, po prostaczków, przez których oczy świat wygląda inaczej. Zachodni warsztat ceni go za to, że szczerość niewiniątka obnaża, czego mędrzec by nie powiedział. Polski kanon: „Konopielka” Edwarda Redlińskiego, gdzie wiejski narrator Kaziuk opowiada gwarą o wdzierającej się do wsi nowoczesności — a my widzimy komizm i dramat, których on nie chwyta. Jego prostota jest oknem, nie zasłoną.

Pięć reguł. Pierwsza: naiwny to nie kłamca — jest szczery, tylko nie pojmuje; niczego nie zmyśla (zobacz osobny artykuł o narratorze niewiarygodnym). Druga: dziecko to klasyczny typ — niewinne oko widzi fakty, lecz nie ich wagę (zobacz osobny artykuł o narratorze dziecięcym). Trzecia: często patrzy na większą historię — relacjonuje zdarzenia, które go przerastają (zobacz osobny artykuł o narratorze świadku). Czwarta: trzymaj ciasną fokalizację — świat tylko przez umysł, który gubi sens (zobacz osobny artykuł o fokalizacji). Piąta: luka to dystans — przepaść między mówiącym a czytelnikiem buduje ironię (zobacz osobny artykuł o dystansie narracyjnym).

Pytanie warsztatowe: wróć do obdartych chłopców u Murilla, którzy nie widzą własnej biedy, choć my widzimy ją od razu, i spójrz na swojego narratora: czy jest na tyle prosty, by zdarzenia zachowały ostrość, a zarazem ślepy na ich wagę? Gdzie ufasz czytelnikowi, że dopowie sens, którego mówiący nie pojmuje?