
Wybór osoby narracyjnej to wybór dystansu i dostępu: jak blisko czytelnik stoi przy umyśle bohatera i czyją wiedzą ograniczona jest opowieść. Pierwsza osoba („ja”) daje maksymalną bliskość i głos — zyskujesz natychmiastowość, wyrazisty ton i możliwość niewiarygodnego narratora; płacisz zamknięciem: tylko to, co „ja” wie i widzi. Trzecia osoba („on/ona”) rozciąga się od bliskiej, ograniczonej (tuż za ramieniem jednego bohatera) po wszechwiedzącą (wiele umysłów); zyskujesz zasięg i wiedzę większą niż czyjakolwiek, płacisz częścią natychmiastowości i głosu. Pułapka jest podwójna: wybrać pierwszą osobę dla bliskości, a potem potrzebować rzeczy, których narrator nie zna, oraz „przeskakiwać głowy” w trzeciej ograniczonej (jeden umysł na scenę).
Wizualną intuicję daje Autoportret w wypukłym lustrze Parmigianina (ok. 1524, Kunsthistorisches Museum w Wiedniu) — malarz odbił się w fryzjerskim lustrze: dłoń pęcznieje olbrzymia, twarz się cofa, a pokój zakrzywia się wokół niego. Parmigianino namalował świat wygięty wokół jednego oka. To jest sedno: pierwsza osoba to wypukłe lustro — wszystko zakrzywione ku patrzącemu „ja”, bliskie i subiektywne; trzecia prostuje proporcje i otwiera zasięg, ale traci tę krzywiznę intymności.
Kanon. Pierwszoosobowo: Salinger (Buszujący w zbożu) niesie cały głos Holdena, Nabokov (Lolita) gra niewiarygodnym „ja”, Camus (Obcy) chłodzi je do zera. Trzecioosobowo: Tołstoj (Wojna i pokój) ogarnia wszechwiedzą wiele umysłów, a Flaubert (Pani Bovary) mową pozornie zależną przerzuca most między „on” a „ja”. Na ekranie pierwszą osobę udaje narracja z offu (Chłopcy z ferajny), a domyślną trzecią — obiektywna kamera. Polski kanon: Bolesław Prus w Lalce przeplata trzecioosobową narrację z pierwszoosobowym „Pamiętnikiem starego subiekta” Rzeckiego — oba dystanse w jednej powieści.
Pięć reguł. Pierwsza: osoba to dystans — wybierz ją wedle tego, jak blisko umysłu ma stać czytelnik (zobacz osobny artykuł o punkcie widzenia). Druga: pierwsza osoba = głos i zamknięcie — zyskujesz ton i niewiarygodność, tracisz wszystko, czego „ja” nie wie (zobacz osobny artykuł o niewiarygodnym narratorze). Trzecia: trzecia osoba = zasięg i swoboda — od bliskiej ograniczonej po wszechwiedzącą; im dalej od bohatera, tym więcej oglądu, tym mniej intymności. Czwarta: nie przeskakuj głów — w trzeciej ograniczonej trzymaj jeden umysł na scenę; ślizganie między świadomościami rozmywa bliskość. Piąta: dobierz osobę do rdzenia — intymność i jeden głos → pierwsza; wiele perspektyw albo ironia, gdzie czytelnik wie więcej → trzecia. Omiń pierwszą osobę, która „wie za dużo”, i opis narratora w lustrze.
Pytanie warsztatowe: spójrz na scenę otwierającą jak Parmigianino w lustro — chcesz, by świat wyginał się wokół jednego „ja”, czy stał prosto, widziany z zewnątrz? Jeśli rdzeń to czyjś głos i jego zwodnicza prawda — pierwsza; jeśli splot losów, którego nikt nie ogarnia — trzecia.