Przejdź do treści
Punkt widzenia i narracja

Punkt widzenia i narracja

Rama narracyjna: opowieść w opowieści

2 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Jan van Eyck, Portret małżonków Arnolfinich 1434, National Gallery w Londynie — w zamożnej izbie stoją mężczyzna i kobieta trzymający się za ręce, a na tylnej ścianie wisi wypukłe okrągłe lustro odbijające całą scenę od drugiej strony wraz z dwiema postaciami w progu, czyli obraz zagnieżdżony w obrazie
Jan van Eyck, Portret małżonków Arnolfinich (1434), National Gallery, Londyn. Wypukłe lustro to płótno w płótnie: pokazuje scenę z drugiej strony i dwie postacie w drzwiach, których w kadrze nie ma. Obraz w obrazie — wizualny odpowiednik opowieści w opowieści. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art)

Rama narracyjna to opowieść, która zawiera w sobie drugą opowieść: ktoś komuś opowiada historię, a my słyszymy ją przez to obramowanie. Sztuka nie polega na samym zagnieżdżeniu, lecz na tym, że rama barwi środek — kto opowiada, komu i po co, zmienia znaczenie każdej sceny wewnątrz. Dobra rama domyka się na końcu i coś nam o swoim narratorze uświadamia. Pułapka to rama-ozdoba: otwierasz „pozwól, że ci opowiem”, po czym o niej zapominasz, a widz zostaje z pytaniem, po co w ogóle była.

Wizualną intuicję daje Portret małżonków Arnolfinich (Jan van Eyck, 1434, National Gallery w Londynie). Na tylnej ścianie wisi wypukłe lustro — małe, okrągłe płótno w płótnie, które pokazuje tę samą izbę od drugiej strony, a w niej dwie postacie w progu (i samego malarza), których z głównego kadru nie widać. To obraz zagnieżdżony w obrazie: druga rama, opowiadająca tę samą scenę z zewnątrz i dodająca to, co poza nią. To jest sedno: rama narracyjna działa jak to lustro — pokazuje historię oczami kogoś, kto stoi obok niej i wie coś, czego sama scena nie zdradza.

Kanon. Najczystsza rama to Opowieści kanterberyjskie: pielgrzymi w drodze opowiadają sobie historie, a sama wędrówka spina je i komentuje. W kinie Grand Budapest Hotel zagnieżdża ramę w ramie w ramie, aż opowieść staje się wspomnieniem cudzego wspomnienia; Big Fish osadza barwne łgarstwa umierającego ojca w sceptycznym spojrzeniu dorosłego syna — i to właśnie rama pojednania, nie same baśnie, okazuje się sednem filmu. Polski kanon: Mickiewicz w Konradzie Wallenrodzie wkłada w usta starego Wajdeloty pieśń-opowieść, która dopiero odsłania ukrytą tożsamość bohatera — historia w historii, bez której reszta nic nie znaczy.

Pięć reguł. Pierwsza: rama musi się domknąć — co otworzyłeś klamrą, zamknij klamrą i pozwól, by finał zmienił sens środka (zobacz osobny artykuł o zasiewie i spłacie). Druga: rama to wybór punktu widzenia — zdecyduj, czyim głosem i z jakiego dystansu opowiadasz wnętrze (zobacz osobny artykuł o punkcie widzenia). Trzecia: rama barwi środek — narrator stronniczy albo zawodny wygina to, w co wierzymy (zobacz osobny artykuł o narratorze niewiarygodnym). Czwarta: zwykle środek jest przeszłością opowiadaną teraz — pilnuj, by retrospekcyjne wnętrze nie zabiło żywej ramy (zobacz osobny artykuł o retrospekcji). Piąta: narrator ramy najczęściej mówi — voice-over jest naturalnym nośnikiem, ale ma dokładać warstwę, nie tłumaczyć fabuły (zobacz osobny artykuł o voice-over).

Pytanie warsztatowe: jeśli oprawiasz historię w ramę, znajdź w niej lustro Van Eycka — co rama pokazuje, czego sama opowieść w środku pokazać nie może? Kto trzyma to lustro i czemu akurat on? A potem najtwardsza próba: wytnij ramę. Jeśli środek nic nie traci, rama była dekoracją — albo wróć do niej na końcu tak, by zmieniła znaczenie tego, co właśnie obejrzeliśmy.