Przejdź do treści
Punkt widzenia i narracja

Punkt widzenia i narracja

Trzecia osoba ograniczona: jeden punkt widzenia

3 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Georg Friedrich Kersting, Hafciarka przy oknie, 1817, olej na płótnie - kameralne wnętrze w stylu biedermeier; młoda kobieta w jasnej sukni siedzi przy otwartym oknie, całkowicie pochłonięta haftem na drewnianych krosnach; na parapecie stoją doniczki z kwiatami, na sofie leży gitara, a przez okno wpada światło i widać tylko skrawek zieleni na zewnątrz; jest sama, zatopiona we własnym, cichym świecie
Georg Friedrich Kersting, Hafciarka przy oknie (1817), Muzeum Narodowe w Warszawie. Jesteśmy sami z jedną postacią, w jej prywatnym świecie - okno kadruje tylko jej wycinek widoku. Wizualny obraz ograniczonej trzeciej osoby: co widzi ona, widzimy my. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art)

Trzecia osoba ograniczona to najczęstszy POV: narrator mówi w trzeciej osobie („ona poszła”, „on pomyślał”), ale przyklejony do jednej postaci — dostajemy tylko to, co ona widzi, wie i czuje, nigdy cudzego wnętrza ani niedostępnej jej wiedzy. Łączy intymność pierwszej osoby z wiarygodnością trzeciej: narrator nie jest postacią i opisuje ją z dystansu. Pułapka jest podwójna: z jednej strony ślizganie się między głowami — POV niby ograniczony, a wciąż zaglądasz w cudze myśli w tej samej scenie; kontrakt pęka, to przypadkowa wszechwiedza, nie wybór. Z drugiej klatka zamiast okna — ograniczenie potraktowane jak więzienie: płaski meldunek, który nie barwi świata umysłem bohatera; ciasnota bez intymności i ironii. Sekret: wybierz postać ogniskową świadomie, trzymaj linię (żadnego skakania po głowach) i używaj swobody trzeciej osoby — mowy pozornie zależnej oraz luki między tym, co bohater widzi, a tym, co czytelnik się domyśla.

Wizualną intuicję daje Hafciarka przy oknie Georga Friedricha Kerstinga (1817) — kobieta pochłonięta haftem przy oknie, sama w cichym wnętrzu, a okno kadruje tylko wycinek świata. Jesteśmy z nią i tylko z nią — widzimy jej świat, nie cudzy — i tym jest ograniczona trzecia osoba. To jest sedno: kamera siada przy jednej świadomości; co widzi ona, widzimy my — i nic ponad to.

Kanon. Większość powieści i filmów żyje w trzeciej osobie ograniczonej. Jane Austen wydoskonaliła w niej mowę pozornie zależną: tkwimy w stronniczych sądach Emmy, a narrator z nich kpi. Flaubertowska „Pani Bovary” tak wiąże nas z marzeniami bohaterki, że jej iluzje stają się nasze. Filmowo robi to narracja ograniczona — Hitchcock przykuwa nas do wiedzy jednego bohatera, byśmy bali się z nim. To nie wszechwiedza ani pierwsza osoba, lecz jeden umysł z czułego dystansu. Polski kanon: „Cudzoziemka” Kuncewiczowej, utkana z wnętrza jednej gorzkiej świadomości.

Pięć reguł. Pierwsza: wybierz postać ogniskową — POV należy do tego, kto ma najwięcej do stracenia albo zrozumienia (zobacz osobny artykuł o punkcie widzenia). Druga: nie skacz po głowach — w jednej scenie jedna świadomość; cudze myśli to przypadkowa wszechwiedza (zobacz osobny artykuł o narratorze wszechwiedzącym). Trzecia: to nie pierwsza osoba — masz jeden umysł, ale przez „on/ona”, co daje dystans i opis z zewnątrz (zobacz osobny artykuł o wyborze pierwszej lub trzeciej osoby). Czwarta: reguluj bliskość — od niemal zlanej z bohaterem po chłodno obserwującą (zobacz osobny artykuł o dystansie narracyjnym). Piąta: barw świat jego umysłem — niech narracja przejmuje słownictwo i nastrój bohatera, zamiast neutralnie raportować (zobacz osobny artykuł o głosie autorskim).

Pytanie warsztatowe: wróć do postaci, która patrzy, i sprawdź: czy ani razu nie wchodzisz w cudzą głowę — i czy świat jest zabarwiony jej spojrzeniem, czy raportowany neutralnie? Jeśli zaglądasz w kilka umysłów albo narrator nigdy nie myśli jak ona, to nie ograniczona trzecia osoba.