
Przebieg pod kątem spójności to osobne, późne czytanie wyłącznie pod kątem jednego: czy wszystko się zgadza i spina. Tropisz sprzeczności — zapowiedź bez spłaty, oś czasu, która się nie domyka, postać raz niebieskooką, raz piwnooką, bohatera działającego na wiedzy, której nie ma. Pułapka jest podwójna: z jednej strony pominięcie przebiegu — zakładasz, że „skoro sam pisałem, wszystko trzyma się kupy”, a widz jest bezlitosny: wyłapie strzelbę, która nie wystrzeliła, i datę, która się nie liczy; sprzeczności po cichu kruszą zaufanie. Z drugiej policja ciągłości — obsesyjnie ścigasz mikroniespójności, poświęcasz świetny beat trywialnemu zgrzytowi albo robisz przebieg za wcześnie i zgrywasz detale, które i tak wytniesz. Sekret: zimne, osobne czytanie z listą, późno, ale nie po wszystkim.
Wizualną intuicję daje Poborcy podatków Marinusa van Reymerswaele (ok. 1540, Muzeum Narodowe w Warszawie) — dwaj urzędnicy ślęczą nad stołem pełnym monet i wielką księgą rachunkową; jeden wpisuje pozycję za pozycją, drugi sprawdza papiery. Reymerswaele namalował ludzi, których cała robota to pilnowanie, czy rachunki się zgadzają — i tym właśnie jest przebieg pod kątem spójności. To jest sedno: pochyl się nad scenariuszem jak poborca nad księgą i sprawdź, czy pozycje sobie nie przeczą.
Kanon. Najstarsza zasada ciągłości to „strzelba Czechowa”: co zapowiedziane, musi wypalić, a co wypala, było zapowiedziane. Filmowo pilnuje tego sekretarz planu — osoba od samej zgodności: rekwizyty, ujęcia, pora dnia między dublami; mimo to każdy film ma słynne wpadki ciągłości. Polski kanon: rozległy świat Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego wymaga żelaznej dyscypliny faktów i osi czasu — każdą niespójność czytelnicy wytkną bezbłędnie.
Pięć reguł. Pierwsza: czytaj na zimno, tylko za sprzecznościami — nie daj się porwać fabule; szukaj wyłącznie tego, co się nie zgadza (zobacz osobny artykuł o czytaniu na zimno). Druga: zapowiedź = spłata — sprawdź, czy każdy zasiany element wraca i czy każda spłata była zasiana; strzelba ze ściany musi wystrzelić (zobacz osobny artykuł o zawiązaniu i spłacie). Trzecia: prowadź ściągę — oś czasu, karta postaci (imiona, cechy, wiek), lista rekwizytów; zgrywaj z nią scenariusz, bo pamięć kłamie. Czwarta: czytanie przy stole łapie zgrzyty — na głos wychodzi, że ktoś „pamięta” coś, czego nie mógł wiedzieć, albo że kolejność odsłon się sypie (zobacz osobny artykuł o czytaniu przy stole). Piąta: późno, na swoim piętrze — rób ten przebieg po dużych przeróbkach (które rodzą nowe błędy), ale przed „skończone”, i nie myl go z cyzelowaniem zdań (zobacz osobne artykuły o tym, kiedy przestać poprawiać oraz o cyzelowaniu zdania).
Pytanie warsztatowe: wypisz pięć rzeczy, które scenariusz obiecuje wcześnie — przedmiot, umiejętność, sekret, termin. Czy każda z nich wraca i spłaca się później? A potem narysuj oś czasu fabuły: czy „trzy dni później” to naprawdę trzy dni? Tam, gdzie coś się nie domyka, masz robotę.