
Konkurs i laboratorium to dwie drogi do branży, które nie wymagają znajomości — wymagają tekstu. Konkurs ocenia gotowy scenariusz i nagradza najlepszy; laboratorium przyjmuje obiecujący projekt i rozwija go z mentorami. Obie istnieją po to, by przepuścić utalentowanego nieznajomego przez zamknięte drzwi. Pułapka jest ta sama: większość zgłoszeń odpada nie dlatego, że jest zła, lecz dlatego, że autor nie zrozumiał, kto i jak je czyta.
Wizualną intuicję daje A Session of the Painting Jury (Une séance du jury de peinture) Henriego Gervexa (1885, Musée d'Orsay). Trzydziestu jeden jurorów Salonu — rozpoznawalni malarze epoki: Bouguereau, Cabanel, Bonnat — gestem decyduje: przyjąć albo odrzucić. Po drugiej stronie tych płócien stoją autorzy, których na sali nie ma. To sedno każdego konkursu: o twoim losie rozstrzyga w kilka minut pokój, do którego nie wchodzisz. Salon odrzucał tysiące prac rocznie — ale przyjęci wchodzili do zawodu jednym ruchem.
Kanon instytucji jest dziś gęsty. Międzynarodowo prestiż budują Academy Nicholl Fellowships (konkurs Akademii, czytany anonimowo), Sundance Screenwriters Lab (rozwój z mentorami zamiast nagrody), The Black List (lista najlepszych niezrealizowanych scenariuszy plus płatna platforma) i europejski TorinoFilmLab. W Polsce drogę bez pleców otwierają ScripTeast (z Nagrodą imienia Kieślowskiego), Script Pro, festiwal Script Fiesta, stypendia scenariuszowe PISF i laboratoria Szkoły Wajdy. Wspólny mianownik: wszystkie szukają nieznanych nazwisk — bo ze znanymi branża pracuje i tak.
Pięć reguł. Pierwsza: czytaj regulamin, zanim napiszesz zgłoszenie — każdy konkurs ma własne terminy, kategorie i kryteria, a stypendia osobne sesje i ekspertów (zobacz osobny artykuł o systemie finansowania PISF); projekt w złej kategorii przepada, choćby był znakomity. Druga: pierwsze strony i jedno zdanie decydują — czytelnik selekcji przegląda dziesiątki tekstów dziennie, więc logline i pierwsze dziesięć stron muszą działać natychmiast (zobacz osobny artykuł o loglinie). Trzecia: twój scenariusz najpierw przechodzi przez coverage — pierwszy czytelnik ocenia go wedle stałej siatki: koncept, struktura, postać, dialog (zobacz osobny artykuł o coverage). Czwarta: laboratorium to nie konkurs, to rozwój i pitch — nie wygrywasz, tylko rozwijasz projekt i pitchujesz go mentorom na żywo (zobacz osobny artykuł o pitchu). Piąta: nagroda jest wejściem, nie metą — finał otwiera rozmowy i finansowanie, ale dopiero podpis pod umową cokolwiek zmienia (zobacz osobny artykuł o opcji i prawach).
Pytanie warsztatowe: czy twoje zgłoszenie jest tak mocne, że odrzucenie go byłoby błędem jury, czy tylko liczysz na życzliwość kogoś po drugiej stronie drzwi? Gervex namalował trzydziestu jeden jurorów, których nie wybierzesz i nie przekupisz znajomością. Jedyne, co kontrolujesz, to praca tak niepodważalna, że przejdzie przez salę ludzi, którzy nigdy o tobie nie słyszeli.