
*Wymyślony język (conlang) to najgłębszy test budowania świata. Nic nie sprawia, że świat brzmi starożytnie i prawdziwie szybciej niż język z własną historią — i nic nie burzy złudzenia szybciej niż sałatka z apostrofów bez reguł. Sekret jest kontrintuicyjny: język przekonuje nie dlatego, że go rozumiemy, lecz dlatego, że jest wewnętrznie systematyczny. Tolkien przyznawał, że to języki zrodziły świat — Śródziemie powstało jako miejsce, w którym quenya i sindarin mogłyby zaistnieć. Najpierw język, potem świat.*
Wizualną intuicję daje Manuskrypt Wojnicza (Beinecke MS 408, początek XV w., Yale), nazwany od Wilfrida Wojnicza, polskiego antykwariusza, który kupił go w 1912. Około 240 stron w piśmie, którego nikt nie odczytał przez sześć stuleci. A jednak wojniczeskie podlega statystycznym regułom prawdziwego języka (rozkład długości słów, prawo Zipfa) — dlatego czyta się jak język, choć nikt go nie czyta. Wewnętrzna systematyczność tworzy złudzenie sensu — to cała sztuka tworzenia języka.
Kanon literacki. Tolkien — ojciec dziedziny: quenya i sindarin (wzorowane na fińskim i walijskim), khuzdul, Czarna Mowa, budowane dekadami. Burgess w Mechanicznej pomarańczy dał nadsat — slang rosyjsko-angielski, którego czytelnik uczy się w trakcie lektury. Orwell w Roku 1984 — nowomowę (newspeak), zaprojektowaną tak, by bunt stał się niemyślalny.
Filmowo. Star Trek — klingoński Marca Okranda (1984), którym dziś mówi realna społeczność. Gra o tron — dothracki i valyriański, które Peterson rozwinął z kilku fraz Martina. Avatar — na'vi Paula Frommera, a Arrival (2016) — logogramy heptapodów, nielinearne pismo jako sedno fabuły.
Polski kanon. Lem — mistrz inwencji: neologizmy Cyberiady (sepulki, elektrybałt), które Michael Kandel musiał w angielskim wymyślić od nowa. Dukaj — najbardziej radykalny: Lód w alternatywnej przedwojennej polszczyźnie, Perfekcyjna niedoskonałość z gramatyką rodzaju nijakiego (zaimki „onø”). Sapkowski — Starsza Mowa elfów, oparta na walijskim i irlandzkim.
Pięć poziomów wymyślonego języka: fonologia (jakie dźwięki i połączenia są dozwolone); pismo i ortografia; gramatyka (morfologia, składnia); leksykon (słownictwo z konsekwentnych rdzeni); socjolingwistyka (dialekty, rejestry — język bez zróżnicowania jest martwy).
Pięć reguł warsztatu: język nazewniczy vs pełny (zwykle wystarczy spójne brzmienie nazw — nie przeinwestuj); spójność (raz ustalony dźwięk wiąże każde słowo); funkcja w fabule (nowomowa kontroluje myśl, heptapodzki zagina czas); góra lodowa (pokaż kilka słów, zasugeruj gramatykę); estetyka dźwięku (twarde spółgłoski na grozę, płynne na piękno).
Pytanie warsztatowe: czy twój wymyślony język ma SYSTEM, czy tylko apostrofy? Wojnicza nie odczytano przez sześć wieków, a i tak brzmi jak język, bo trzyma się statystycznych reguł. Twój język nie musi być w pełni przetłumaczalny — musi być wewnętrznie konsekwentny. Wtedy nawet jedna linijka zabrzmi jak echo tysiącletniej historii.