Przejdź do treści

Strój i moda: jak ubiór mówi, kim jesteś

Agnolo Bronzino, Portret Eleonory di Toledo z synem Giovannim ok. 1545 - kobieta o bardzo bladej, nieruchomej twarzy siedzi frontalnie na tle głębokiego błękitu. Suknia z białego jedwabiu w czarne i złote arabeski, o sztywnym staniku i bufiastych rękawach, zajmuje niemal całą dolną połowę obrazu; perły oplatają siatką jej włosy, dwoma sznurami szyję i spływają po staniku, a dłoń spoczywa na ramieniu kilkuletniego jasnowłosego chłopca stojącego po lewej stronie obrazu.
Agnolo Bronzino, Portret Eleonory di Toledo z synem Giovannim (ok. 1545), Uffizi we Florencji. Księżna Florencji w sukni z czarno-złotego brokatu, tak misternej, że niemal przesłania postać; tło z lapis lazuli dodaje sakralnej aury. Strój jako manifest dynastii i władzy. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art)
Odsłuchaj

Redaktorka naczelna tłumaczy asystentce, skąd wziął się błękit jej swetra. Kolor zszedł z wybiegu aż do kosza z przeceną. Dziewczyna wybrała go, myśląc, że wybiera sama. Scena pochodzi z filmu Diabeł ubiera się u Prady Davida Frankela i mówi rzecz podstawową. Strój nigdy nie jest prywatny.

Ubiór to najszybszy komunikat, jaki świat wysyła o sobie. Jedno spojrzenie mówi, kogo stać na jedwab, kto nosi mundur, kto należy do zakonu i kto właśnie przyjechał ze wsi. Widownia odczytuje to wszystko w kilka sekund i rzadko się myli. Kostiumograf pracuje przed scenarzystą, choć w napisach stoi dużo niżej.

Ze skrzyni z kostiumami wychodzą światy, w których wszyscy chodzą w wymiennych tunikach i płaszczach. Jedna wymowna sztuka odzieży ustawia człowieka w hierarchii, a cała garderoba bez znaczeń nie ustawia niczego. Świat obdarty z ubioru musi dopowiadać w dialogu to, co dałoby się pokazać pasem albo butem. Bohater ubrany na wyrost albo poniżej stanu ma już zawiązany konflikt.

Materiał kosztuje i to widać na grzbiecie. Purpura, sobolowe futro albo lapis lazuli w tle portretu — majątek noszony jawnie. Na Portrecie Eleonory di Toledo z synem Agnola Bronzina suknia z czarno-złotego brokatu jest ważniejsza od twarzy księżnej i dokładnie tak została pomyślana. Ubranie przemawia tam w imieniu całej dynastii, a twarz tylko to potwierdza.

Prawa zbytkowe pilnowały, żeby nikt nie ubrał się ponad stan. Miasta włoskie wyliczały, ile tkaniny wolno wpuścić w rękaw mieszczki, a złota, gronostajów i purpury broniono jak tytułów. Zakaz noszenia czegoś rysuje granicę między stanami jednym zdaniem ustawy. Bogaty kupiec, któremu nie wolno założyć futra, ma powód do awantury.

Husarz zarzucał na zbroję skórę lamparta, a za jego plecami wznosiła się rama gęsto osadzona piórami. Kostium działał, zanim ktokolwiek skrzyżował szable, i był bronią równie poważną jak kopia. Cała formacja jechała ubrana w cudzy strach, a szarża zaczynała się na długo przed pierwszym ciosem. Ubiór potrafi mówić pierwszy i mówić bardzo głośno.

Suzanne Collins w Igrzyskach śmierci zrobiła z sukni akt polityczny. Dziewczyna z ubogiego dystryktu dostaje strój, który zdaje się płonąć, i staje się znakiem, wokół którego zbiera się bunt. Stroje mieszkańców stolicy krzyczą tymczasem o pieniądzach, których reszta kraju nie widziała nigdy. Różnicę widać z drugiego końca sali.

Ubranie kłamie równie sprawnie, jak zdradza prawdę. Pożyczona świetność, obcy mundur, habit włożony po to, żeby przejść przez bramę bez pytania. Postać, która ubiera się w cudzą rolę, ryzykuje od pierwszego kroku i widz czuje to bez tłumaczenia. Wystarczy jeden źle zawiązany węzeł albo obcy krój buta, żeby przebranie przestało działać. Widzowie kochają tę scenę, bo sami jej wypatrują.

Moda jest wyścigiem o pozycję, który nigdy się nie kończy. Kiedy niżsi doganiają wyższych, wyżsi wymyślają nowy znak i cała gonitwa rusza od nowa. Świat, w którym od trzystu lat noszą to samo, po cichu ogłasza, że nic się w nim nie dzieje. Nowy krój rękawa to zwykle ślad po czymś, co właśnie poruszyło się piętro wyżej.