Przejdź do treści
Świat opowieści

Świat opowieści

Używki i odmienne stany: czym świat się upija i co widzi

2 min czytania · Redakcja 1draft.pl

Tycjan, Bachanalia na Andros ok. 1523-26, Museo del Prado - rozświetlona scena na wyspie, gdzie grupa półnagich biesiadników pije wino ze strumienia, tańczy, śpiewa i osuwa się w upojenie, a z boku śpi naga kobieta; renesansowy obraz zbiorowego, niemal sakralnego odmienionego stanu wywołanego winem
Tycjan (Tiziano Vecellio), Bachanalia na Andros (ok. 1523–26), Museo del Prado. Na wyspie, gdzie strumień płynie winem, mieszkańcy tańczą, śpiewają i osuwają się w błogie zatracenie. Odmienny stan jako doświadczenie zbiorowe. Źródło: Wikimedia Commons · Public Domain (PD-Art)

Każdy świat ma coś, co pije, pali albo żuje, by zmienić to, co czuje — by świętować i opłakiwać, by zobaczyć to, czego trzeźwe oko nie widzi, by obcować z bogami albo po prostu uciec. To, czym jest ta substancja, kto może po nią sięgnąć i co rzekomo robi, zdradza przyjemności, święte tajemnice i nałogi kultury. Codzienny kielich (piwo, wino, napar) smaruje życie towarzyskie; rytualny narkotyk otwiera trans, wizję, proroctwo; luksusowy nałóg znaczy status; zakazana lub uzależniająca używka napędza handel, zbrodnię i ruinę. Nadaj substancji prawdziwe działanie, prawdziwą cenę i prawdziwe miejsce w świecie. Pułapką jest szablonowe „piwo” w tle albo narkotyk-wizja bez ceny, będący tylko wygodnym kluczem fabularnym.

Wizualną intuicję daje Bachanalia na Andros Tycjana (ok. 1523–26, Prado) — na wyspie, gdzie strumień płynie winem, ludzie tańczą, śpiewają i osuwają się w błogie zatracenie. Substancja zmienia nastrój całej wyspy — z pracy w ekstazę, z porządku w taniec. Tycjan nie maluje pijaństwa dla skandalu; maluje odmieniony stan jako doświadczenie zbiorowe, niemal sakralne. To jest sedno: to, po co świat sięga, by wyjść poza siebie — wino, dym czy wizja — jest jednym z jego najszczerszych wyznań.

Kanon. Frank Herbert uczynił z melanżu oś Diuny — przyprawa daje wizje i długie życie, napędza gospodarkę i religię, a zarazem uzależnia. Antyczna Pytia z Delf prorokowała w transie nad oparami; Aldous Huxley w Nowym wspaniałym świecie dał somę — narkotyk uległości, ucieczkę jako narzędzie kontroli. J.R.R. Tolkien dał swojskie ziele fajkowe, łagodny, komiczny nałóg hobbitów. George R.R. Martin dał makowe mleko, prorocze „wieczorne cienie” czarnoksiężników z Qarthu oraz rosnące uzależnienie Cersei od wina — nałóg jako charakter. Polski kanon: Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) badał odmienioną percepcję w sztuce i pisał o używkach wprost; Andrzej Sapkowski dał fisstech, narkotyk Kontynentu, a wiedźmińskie eliksiry zacierają granicę między lekiem a trucizną.

Pięć reguł. Pierwsza: każdy świat ma swój środek odmiany — codzienny kielich, rytualny narkotyk, luksusowy nałóg. Druga: używka ma działanie i cenę — niech naprawdę coś robi i naprawdę coś kosztuje; nałóg to charakter (zobacz osobny artykuł o medycynie i chorobie). Trzecia: odmienny stan otwiera to, czego trzeźwy nie widzi — trans, wizja, proroctwo (zobacz osobny artykuł o religiach i mitologiach). Czwarta: substancja to ekonomia i kontrola — handel, przemyt, prohibicja, podziemie (zobacz osobny artykuł o ekonomii świata). Piąta: pokaż używanie, nie etykietę — i pokaż koszt, nie glorię.

Pytanie warsztatowe: u Tycjana strumień płynie winem, a ludzie osuwają się w błogie zatracenie: substancja zmienia całą wyspę. Czym upija się twój świat — i co naprawdę widzi albo traci, gdy sięgnie po swój kielich? Jeśli twoja używka nie ma ani działania, ani ceny, to nie używka — to rekwizyt.